„Niezwyciężony” Stanisław Lem

Ostatnimi czasy ekscytowaliśmy się lotami w kosmos w wykonaniu miliarderów. Absurdalnie wysokie koszta finansowe i środowiskowe poszły w eter dla kilkuminutowego lotu najbogatszych ludzi na Ziemi. Można zadać sobie pytanie –  w imię czego? Podziwu dla rozwoju cywilizacyjnego? Przyszłej komercjalizacji lotów w kosmos (choć i tak będą one dostępne dla nielicznych)? Czy po prostu zwykłego próżniactwa? Tak wielkie i kontrowersyjne wydarzenia z pewnością nie uszłyby uwadze i wnikliwemu komentarzowi Stanisława Lema.

Tekst zawiera spoilery

Trudno się nie zgodzić, że Stanisław Lem nie był tylko pisarzem science fiction. Jak wielu innych wybitnych artystów pióra, starał się uchwycić to, co jest “pomiędzy”. I tak jako technokrata i humanista łączył między innymi zachwyt nad fenomenem ludzkiego umysłu i ciągłego przekraczania swoich granic z refleksjami godnymi egzystencjalnego myśliciela – Kim jesteśmy w obliczu wszechrzeczy? Dokąd zmierzamy? Jaki jest cel naszych działań? 

Śledząc etapy twórczości Lema, można odnieść wrażenie, że pisarz wraz z upływem lat miał coraz bardziej pesymistyczne spojrzenie na działalność człowieka oraz wątpił, iż ludzkość jest gotowa na spotkanie z Obcym bez odpowiedniej lekcji pokory (takie refleksje można także znaleźć w Końcu dzieciństwa Arthura C. Clarke’a). Co więcej, człowiek nie jest w stanie zrozumieć, iż mimo podejmowania coraz śmielszych wyzwań, ma swoje ograniczenia. 

Błędni rycerze galaktyki

Bohaterowie lemowskich historii są niczym “rycerze św. Kontaktu”. Analogia do rycerzy Okrągłego Stołu i ich tragicznej misji w poszukiwaniu Świętego Graala jest o tyle ciekawa, że starają się oni ujrzeć i zrozumieć w pełni to, czego nigdy ludzkie oko nie powinno zobaczyć, a umysł pojąć. Owa niedostępna świętość jest tak pociągająca, iż gotowi są albo popaść w obłęd, albo umrzeć, stając się już zakurzoną i niezbyt wiarygodną legendą. Trzeba podkreślić, iż ta romantyczna wyprawa w poszukiwaniu skarbu doprowadziła do końca Logresu. Święty Graal okazał się zgubą dla wszystkich, a nawet zwiastował koniec pewnej epoki – rycerzy, honoru, wielkich słów, magii i bohaterskich czynów. 

Fabuła lemowskiej powieści opowiada o załodze krążownika drugiej klasy, o jakże pysznej nazwie „Niezwyciężony”, która wyrusza na odległą planetę Regis III, aby odnaleźć zaginiony statek “Kondor” i dowiedzieć się, co stało się z poprzednikami. Planeta, z początku uważana za niezamieszkałą, kryje w sobie wiele tajemnic i niebezpieczeństw. Główny bohater – Rohan – w poszukiwaniu odpowiedzi, będzie musiał wziąć udział w wielu ryzykownych misjach, podejmować trudne decyzje oraz  walczyć z własnymi ograniczeniami i strachem, a powód zniknięcia „Kondora” okaże się dla niego jeszcze straszniejszy, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. 

Podczas czytania Niezwyciężonego gdzieś z tyłu głowy pobrzmiewała mi historia upadku rycerzy króla Artura, którzy będąc coraz bliżej osiągnięcia celu, nie mogli dosięgnąć istoty tajemnicy tak jak międzygalaktyczni astronauci w zetknięciu z Tajemnicą. 

Człowiek na końcu świata 

Można by rzecz, iż dla człowieka nie ma rzeczy niemożliwych, a teorie o istnieniu krańca wszechświata, gdzie znajduje się wielka przepaść, a w jej czeluściach straszne stwory, w których paszczach lądują nieroztropni śmiałkowie, można włożyć między bajki. A co jeśli tylko choćby część tej teorii okazałaby się bliska prawdzie? Czy faktycznie celem człowieka jest odkrycie wszystkiego? A co jeśli poznanie prawdy, przekroczenie granic ludzkiego świata doprowadzi do jego ostatecznego upadku?  

Owa Tajemnica, wokół której budowana jest akcja Niezwyciężonego, nastręcza nam wielu problemów. Ludzka ciekawość zmusza nas do tego, abyśmy ją odkryli, odrzucili błędne założenia, zdemaskowali teorie fałszywych proroków, czy po prostu poszerzyli swoje horyzonty. Przecież celem wszystkiego jest poznanie – zostaliśmy do tego stworzeni, tylko ono prowadzi do rozwoju – i właśnie ten fenomen poddaje w wątpliwość Stanisław Lem, a wraz z nim strukturę powieści przygodowej.  

Na krańcu marzeń o wielkości

Akcja Niezwyciężonego rozpoczyna się jak klasyczna opowieść przygodowa z XIX wieku. Bohaterowie odwiedzają nieznany ląd, badają zagadkową anomalię i poznają osobliwą katastrofę swoich poprzedników, uczą się na ich błędach, zdobywają wiedzę o sobie i o Obcości, a wszystko po to, aby móc dojrzeć jako ludzie. To właśnie obcy ląd, nieznane nigdy dotąd istoty są tłem dla duchowego dojrzewania podróżnika z Zachodu – cywilizowanego świata. Ten schemat w Niezwyciężonym został przełożony na nieco inną przestrzeń; kosmos, na planetę, gdzie ludzka ekspansja jeszcze nie dotarła. Natomiast człowiek zamiast osiągnąć upragniony cel każdej podróży – mądrość, wraz ze zdobytym doświadczeniem jest coraz bardziej zagubiony. 

To właśnie Obcość u Lema stanowi swoiste zwierciadło, w jakim przegląda się człowiek wraz ze swoimi ambicjami. To ona objawia jeszcze dotąd nieodkryte zakamarki ludzkiej duszy. Jednakże owo odbicie wcale nie objawia wielkości, a miałkość, nieistotność, a nawet bezcelowość wszelkich działań i dążenia do wyznaczonego celu. Postać Rohana pokazuje nam, że to co ludzkie ulega rozkładowi pod wpływem wydarzeń na planecie Regis III – od bohatera w pełnym tego słowa znaczeniu, cudownie ocalałego po zetknięciu z Obcym do człowieka, który wątpi w wielkość swojego gatunku. Wszelkie wartości takie jak nauka, rozum, nawet sama moralność i heroizm są bez znaczenia w przestrzeni, gdzie istnieje tylko martwota.

Upadek antropocentryzmu

Lem natomiast odwraca przyzwyczajenia czytelnicze o 180 stopni i pokazuje, że człowiek nie stanowi centrum fabuły.. Stanisław Lem prowadzi nas na manowce, sugeruje, że Niezwyciężony  będzie opowieścią przygodową na rubieżach kosmosu, tymczasem tak naprawdę pisarz zaprasza nas do koszmaru, na jaki ludzkość nie była gotowa. Autor dzięki demaskowaniu wszelkich przekonań człowieka o samym sobie i Innych uzyskał efekt konwencji weird fiction. Estetyka koszmaru zostaje wprowadzana stopniowo jako osobliwości, odchylenia od normy, a także kwestie, na które na pierwszy rzut oka wydają się nie być godne uwagi albo nie mieć wartości naukowej. 

W tradycyjnej opowieści przygodowej spotkamy dobrych bohaterów – podróżników, odkrywców i tych złych – Obcych, tubylców, którzy toczą bój o wyznawane, oczywiście błędne, wartości. Ostatecznie tę nierówną walkę wygrywa przedstawiciel ludzkiej cywilizacji. Powieść Niezwyciężony ponownie wystawia nas do wiatru – nic nie jest pewne – kto jest dobry, a kto zły; czy wypracowane przez tysiąclecia zasady moralne, prawdy absolutne mają rację bytu w zetknięciu z czymś/kimś zupełnie Obcym? Czy sama podróż czy tragiczne wybory bohaterów mają jakiekolwiek znaczenie? 

Kosmiczna historia nie jest zatem opowieścią o dwóch antagonistycznych siłach ani o heroizmie człowieka czy jego niezwykłej podróży w nieznane. Nie, tu nie chodzi przede wszystkim o człowieka.  Niezwyciężony to osobliwa gra z wyrytymi wzorcami pisania, naszymi przyzwyczajeniami wobec literackich uniwersów. Warto zwrócić na to uwagę podczas lektury. 

Obcość 

Obcość w twórczości Stanisława Lema to nie fabularny motyw, lecz przede wszystkim problem filozoficzny, bowiem istnienie Obcego nie jest w żaden sposób związane z tym, co określamy jako ludzkie. Czy w takim razie poznanie Obcego jest możliwe? Widocznie dla bohaterów Niezwyciężonego nie ma rzeczy niemożliwych, a każde odstępstwo można wyjaśnić naukowymi metodami z oczywiście ludzkiej perspektywy. Czy nie brzmi to pysznie? Dla Stanisława Lema owszem. 

Siłę zespołu “Niezwyciężonego” tworzyli zdolni, wykształceni ludzie, których największym atutem były ogromne możliwości umysłu, a ich narzędziem nauka. To właśnie one miały stanowić o przewadze człowieka nad Obcym na nieznanym terenie. 

Osobliwością planety jest niezwykle silne pole magnetyczne, którego obecność i siła są niezrozumiałe. Bez wątpienia stanowi ona niezwykłą gratkę dla drużyny naukowców, lecz wypadek, jakiemu uległ Kertelen – badacz ze statku Niezwyciężony, w szale odkrywania, jest na tyle tragiczny, że pozbawia go jakichkolwiek narzędzi poznawczych. W zasadzie przestaje być człowiekiem.

Amnezja. Ale wyjątkowa. Utracił nie tylko pamięć tego, kim jest, ale mowę, zdolność pisania, czytania; właściwie to nawet więcej niż amnezja: kompletny rozpad, unicestwienie osobowości. (s.97)

Strata Kertelena stanowi największy dramat badaczy, gdyż ofiara staje się „kulą u nogi”. Po pierwsze jego utrata narzędzi poznawczych hamuje postęp prac, a przede wszystkim   przestaje on być nawet obiektem badawczym (urządzenie zwane Opukiwaczem grobów jest bezsilne wobec tego przypadku, tak samo jak Cyklop – maszyna do zadań specjalnych), bohaterowie tracą możliwość dojścia do straszliwej prawdy. 

Co więcej, naukowcy badający tajemniczą katastrofę na Regis III odkrywają przestrzeń, w której nie ma życia i nazywają ją trafnie nekrosferą. Neologizm ten stanowi klucz do zrozumienia, czym jest Obcość, czym jest tajemniczy Martwy Rój. Jego istnienie jest swoistym bluźnierstwem wobec istoty życia. Nawet sam proces ewolucji jest wypaczony – gdyż ta na jałowej ziemi (gdzie paradoksalnie życie w znanej nam formie mogło zaistnieć) stworzyła coś, co nie jest zdolne do życia, a mimo wszystko jest. Bezmyślny rój niszczy wszystko, co żywe, co myślące – choć tej zorganizowanej destrukcji wcale nie można rozpatrywać w kategoriach dobra czy zła, gdyż te w ogóle nie istnieją, co więcej, nie mają prawa zaistnieć. 

Jednakże Stanisław Lem przygotowuje czytelnika na jeszcze gorszą prawdę, bowiem każdy powinien dojść do podobnych wniosków jak Rohan, że nie wszystko powinno być dostępne dla człowieka. 

Rohan, któremu rakietnica wypadła z ręki, ani wiedział, kiedy zesunął się po boku maszyny i chwiejnym, przesadnie dużym krokiem, nienaturalnie wyprostowany, zaciskając pięści, by zdusić nieznośne drżenie palców, szedł prosto na dwudziestopiętrowy statek, który stał w powodzi świateł, na tle blednącego nieba, tak majestatyczny w swym nieruchomym ogromie, jakby był niezwyciężony.”

Zatem, czy Niezwyciężony może stanowić komentarz do ostatnich wydarzeń? Czy krótki wypad w kosmos stał się początkiem kolejnych wycieczek dla bogatych globtroterów? Czy faktycznie jesteśmy jako ludzie niezwyciężeni w obliczu chociażby katastrofy klimatycznej? Oprócz odpowiedzi na te pytania, warto także zastanowić się nad fenomenem literatury, która poddaje w wątpliwość to, co uznajemy za sukces, symbol rozwoju, a przede wszystkim o sile ludzkiej natury. Twórczość Stanisława Lema ma w sobie coś, co nie pozwala nam przejść obojętnie obok coraz to odważniejszych wynalazków czy wydarzeń w dziedzinie technologii. Zmusza nas byśmy przeglądali się w zwierciadle i zastanowili się, jaki jest prawdziwy cel naszej podróży? 

Zapraszam do dyskusji w komentarzach, a także zapoznania się z naszą listą książek science fiction, które warto przeczytać



Categories: Klasyka, Książki sci-fi, Polska fantastyka

Tags: , , , , , ,

2 replies

  1. Po prozę Lema zamierzam sięgnąć już od dawna, ale jak na razie wciąż mi z nią nie po drodze.

Trackbacks

  1. Książki sci-fi, które warto przeczytać - Fantasmarium - polecane sf

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: