„Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha” Philip K. Dick – ambitne sci-fi

Na Fantasmarium mieliście już okazję przeczytać teksty dotyczące kilku książek Philipa K. Dicka. W trakcie dyskusji dotyczących najlepszych utworów tego autora, zazwyczaj pojawiają się tytuły takie jak –Ubik, Człowiek z Wysokiego Zamku czy Czy androidy marzą o elektrycznych owcach. Od czasu do czasu można spotkać się jednak z opinią, że swoje miejsce w tym zaszczytnym gronie powinna mieć także książka, której zadedykowany jest poniższy tekst, a mianowicie Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha. Co sprawia, że powieść ta zasługuje, aby znaleźć się w każdym rankingu najlepszych książek sci-fi? Przekonajmy się.

#W tekście mogą pojawić się spoilery#

Osobliwa wizja

Akcja powieści dzieje się w przyszłości – świat boryka się z takimi problemami jak: gwałtownie postępujący efekt cieplarniany i przesuwanie się lodowców, w wyniku których życie na Ziemi stało się prawie nie do zniesienia, czy program eugeniczny mogący przyspieszyć ewolucję najzamożniejszych obywateli. Ponadto każdy może zostać przymusowo powołany do przeniesienia się na Marsa, czy inną planetę, aby wieść życie w niezwykle trudnych warunkach. Jedyną rozrywką kolonistów jest narkotyk Can-D, który w połączeniu z zestawem Perky Pat (lalki przypominające Kena i Barbie), pozwala im wejść w trans i poczuć się tak, jak gdyby wrócili na Ziemię. Właśnie w takim świecie poznajemy głównych bohaterów powieści – szefa korporacji rozprowadzającej wspomnianą substancję halucynogenną Leo Bulera oraz jego pracownika, jasnowidza Barneya Mayersona. 

Wieczna samotność

Porządek rzeczy zostaje zaburzony, kiedy bogaty przedsiębiorca, Palmer Eldritch, po wielu latach spędzonych w innej części galaktyki (Proximie) wraca do Układu Słonecznego z nowym, dziwnym narkotykiem, mającym zapewnić doznania zdecydowanie bardziej intensywne niż Can-D. Na czym ma polegać przewaga Chew-Z? Do jakiego stopnia podróż zmieniła Palmera Eldritcha? Czy jest on dalej człowiekiem?

Bóg obiecuje życie wieczne, ja je daję.

O ile Can-D pozwala na czasowe dzielenie przeżyć z innymi ludźmi, o tyle po zażyciu substancji przywiezionej przez Eldritcha, człowiek przenosi się do świata, w którym, między innymi może spróbować zmienić swoją przeszłość bądź wpłynąć na przyszłość. Ale czy aby na pewno? Podobnie jak w wielu innych powieściach Dicka, tak i tutaj rzeczywistość jest stale kwestionowana – nigdy do końca nie wiemy, czy przedstawione wydarzenia dzieją się naprawdę, czy są tylko narkotycznymi wizjami. Eldritch spełnia, przynajmniej do jakiegoś stopnia, boską obietnicę, ale pozbawia ją przy tym pierwiastka świętości. Obdarza użytkowników życiem wiecznym, ale przy tym skazuje też na samotność. Czy, jak pyta jeden z bohaterów: nędzna rzeczywistość nie jest lepsza od najbardziej interesującej iluzji? Rozważania na ten temat, to jeden z tematów przewodnich Trzech Stygmatów Palmera Eldritcha.

W poszukiwaniu Boga

Była olbrzymia, zapełniała ćwierć nieba. Miała puste szczeliny oczu, była metalowa i okrutna i, co najgorsze, był to Bóg. Podjechałem do mojego kościoła i rozmawiałem z księdzem. Doszedłem do wniosku, że miałem widzenie Szatana.

W ten sposób Philip. K Dick opisał wizję, która zainspirowała go do napisania powieści Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha. Nie dziwi zatem fakt, że motywy takie jak: poszukiwanie wiary i samego Boga oraz różnice pomiędzy narkotycznym transem a uniesieniem doświadczanym przez wiernych, przewijają się w całej powieści. Czytając, warto na pewno zwrócić uwagę na odniesienia do różnych religii oraz sposób, w jaki ewoluują poglądy poszczególnych bohaterów. 

Interesującym przykładem jest tutaj choćby historia głęboko wierzącej Anne Hawthorne i ateisty Barneya Mayersona. Kobieta zgłasza się na ochotnika do udziału w kolonizacji Marsa, aby przy okazji zniechęcić pozostałych uczestników misji do zażywania narkotyków, a potem ich nawrócić. Niestety, po dotarciu na miejsce okazuje się, że pomimo najlepszych chęci nie jest w stanie poradzić sobie z beznadzieją i wyobcowaniem związanymi z życiem na czerwonej planecie – traci wiarę, zaczyna szukać innego sposobu na ucieczkę od rzeczywistości. Inaczej sprawa ma się z Mayersonem, który zaczyna dostrzegać swoje wcześniejsze grzechy, do pewnego stopnia porzuca swoje wcześniejsze poglądy i przekonuje się, że gdzieś tam musi być coś więcej (i niekoniecznie jest to niepokojąco obcy Palmer Eldritch). W trakcie lektury polecam przyjrzeć się, między innymi, tym właśnie bohaterom.

Coś zupełnie innego

Jednym z bardzo popularnych wątków poruszanych w fantastyce naukowej jest pierwsze spotkanie z obcą cywilizacją. Tak w książkach, jak i w filmach możecie zetknąć się z kilkoma podejściami do tego tematu. Zazwyczaj kosmici to mniej lub bardziej, ale humanoidalne istoty o potrzebach zbliżonych do naszych (np. Problem trzech ciał Cixina Liu) lub po prostu nieco inaczej wyglądające i często niebezpieczne zwierzęta (choćby Ksenomorf z filmów o Obcym). Co pozwala nam jednak sądzić, że istoty z zupełnie innej części Wszechświata będą w stanie się z nami porozumieć? A gdyby okazało się, że nasze sposoby pojmowania świata są na tyle różne, że jakakolwiek komunikacja, czy nawet wzajemne dostrzeżenie się byłoby niemożliwe?

Z takim niepokojącym, ale według mnie jak najbardziej możliwym podejściem, mamy do czynienia chociażby we wspaniałym Ślepowidzeniu Petera Wattsa, czy arcydziele Stanisława Lema Solaris. Istoty przedstawione w tych powieściach to coś zupełnie innego, coś zbyt obcego, aby pojąć to ludzkim rozumem. Podobną drogą podążył Philip K. Dick. Pierwszy kontakt przedstawiony w książce Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha prowadzi w zasadzie do upadku rzeczywistości i całego świata takimi jakimi je znamy, zniekształca je i zamienia w narkotyczny koszmar. 

Coś co przybywa z pustymi, otwartymi rękami, nie może być Bogiem. To istota stworzona przez coś jeszcze doskonalszego od niej, tak jak i my; Bóg nie został stworzony i niczemu się nie dziwi.

W tym punkcie wracamy do innego z tematów poruszonych przez Philipa K. Dicka, a mianowicie religii. Co, jeśli Bóg byłby właśnie takim Palmerem Eldritchem? Czy bylibyśmy w stanie zaakceptować taką rzeczywistość? A może spróbowalibyśmy się go pozbyć i zająć jego miejsce? Między innymi do zadania sobie takich pytań prowokuje omawiana przeze mnie powieść. 

Podsumowując:

Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha to bez wątpienia jedna z najlepszych książek Philipa K. Dicka oraz prawdziwe arcydzieło fantastyki naukowej. W swojej powieści autor porusza wiele istotnych tematów, takich jak pierwszy kontakt z obcą cywilizacją, poszukiwanie Boga, czy po prostu przyszłość naszego gatunku. Dick, zsyłając na czytelnika przerażające wizje Palmera Eldritcha i kwestionując rzeczywistość taką, jaką ją znamy, zmusza nas do myślenia – co jest chyba najważniejszą cechą naprawdę dobrych książek sci-fi. Jeśli szukacie dobrej, ambitnej fantastyki naukowej, Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha na pewno Was nie zawiodą.

Ocena: 10/10

PS. Czytaliście już Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha? Jak Wy interpretujecie tę powieść? Bardzo proszę dajcie znać w komentarzach.

Jeśli hcielibyście zostać patronami Fantasmarium i pomóc nam w dalszym rozwijaniu portalu, gorąco zapraszamy do odwiedzenia naszego profilu w serwisie Patronite:



Categories: Fantastyka, Fantastyka naukowa (sci-fi), Klasyka, Książki, Różne

Tags: , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: