„Koniec śmierci” Cixin Liu – recenzja

Po przeczytaniu Problemu trzech ciał oraz Ciemnego lasu, postanowiłem sięgnąć po ostatni tom z cyklu hard sci-fi Wspomnienie o przeszłości Ziemi Cixina Liu, a mianowicie Koniec śmierci. Czy autorowi udało się utrzymać niezwykle wysoki poziom wcześniejszych książek i godnie zakończyć całą serię? Przekonajmy się.

W artykule The Dark Forest and Its Discontents Peter Berard, starając się przybliżyć czytelnikom twórczość Cixina Liu, wspomina o bardzo dobrej (chociaż może nieco mniej znanej) książce Kurta Vonneguta – Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater i przytacza część wypowiedzi głównego bohatera, skierowanej do pisarzy fantastyczno-naukowych. Pozwolę zacytować sobie tutaj nieco dłuższy jej fragment:

Kocham was, wy sucze syny – powiedział Eliot w Milford. – I was teraz tylko czytam. Tylko wy mówicie o tych naprawdę straszliwych zmianach, jakie zachodzą w świecie, tylko wy jesteście na tyle szaleni, by wiedzieć, że życie jest podróżą kosmiczną, i to wcale nie krótką, ale taką, która trwać będzie miliardy lat. Tylko wy macie dość odwagi, aby naprawdę troszczyć się o przyszłość, tylko wy naprawdę zauważacie, co robią z nami maszyny, co robią z nami wojny, co robią z nami miasta, co robią z nami wielkie i proste idee, co robią z nami kolosalne nieporozumienia, błędy, wypadki i katastrofy. Tylko wy jesteście na tyle głupi, aby zadręczać się czasem i przestrzenią bez końca, tajemnicami, które nigdy nie zostaną rozwiązane, a także tym, że właśnie teraz decydujemy, czy miliardletnia podróż kosmiczna zaprowadzi nas do nieba czy do piekła.

[K. Vonnegut, Niech pana Bóg błogosławi panie Rosewater, s. 12]

Cixin Liu zdaje sobie sprawę, że gra idzie o całe galaktyki, eony i tryliony jeszcze nie narodzonych dusz i odzwierciedla to skala wydarzeń przedstawianych w jego książkach. Akcja Końca śmierci zaczyna się w roku 1453, zaraz przed upadkiem cesarstwa bizantyńskiego. Okazuje się, że magiczne zdolności posiadane przez czarownicę Helenę, w rzeczywistości są tylko i wyłącznie efektem ubocznym przelatującego w pobliżu ziemi fragmentu wielowymiarowego obiektu, a nie wyrazem potęgi człowieka. Pomimo całego swojego splendoru, Bizancjum okazało się być zaledwie tysiącletnią koleiną, pozostawioną przez koła starożytnego Rzymu i następnie zniknęło jak plama wody w upalnych promieniach słońca.

Żadna uczta nie trwa wiecznie. Wszystko się kiedyś kończy. Wszystko.

Rozdział poświęcony upadkowi wspaniałego niegdyś Bizancjum, bardzo dobrze sprawdza się w roli wprowadzenia do wydarzeń opisanych w Końcu śmierci. Jakie ma bowiem znaczenie, sto, tysiąc, czy milion lat, w skali całego kosmosu? Przy szesnastu miliardach lat świetlnych średnicy znanego nam Wszechświata, światło z jednego jego końca, nigdy nie dotrze na drugi. Życie na Ziemi jest ledwie zauważalnym ziarenkiem w historii Wszechświata.

Wróćmy jednak do właściwej fabuły ostatniego tomu Wspomnienia o przeszłości Ziemi. Nie od razu przechodzimy do wydarzeń, mających miejsce po zakończeniu Ciemnego lasu. Zanim to nastąpi, mamy okazję poznać równoległy do programu “Wpatrujących się w ścianę”, projekt “Klatka schodowa”. Jaką rolę odegrał on w kryzysie trisolariańskim? O tym będziecie musieli przekonać się sami.

Zaraz potem, dane nam jest poznać Ziemię w Erze Odstraszania – dzięki planowi Luo Ji (główny bohater Ciemnego lasu), ludzie uzyskali swoistą przewagę nad Trisolarianami i udało im się wznowić prace nad naukami podstawowymi. Wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku, nasz gatunek, dzięki gwałtownemu rozwojowi technologicznemu, rozważa dalszy podbój Wszechświata, a teoria zagrożenia płynącego z “Ciemnego lasu” znacząco traci na popularności. Autor Końca śmierci właśnie tutaj dopatruje jednej z najbardziej niebezpiecznych wad rodzaju ludzkiego – arogancji.

Słabość i niewiedza nie przeszkadzają w przetrwaniu, ale arogancja tak.

Tak samo jak mieszkańcy Bizancjum, ludzie współcześni są przekonani o swojej wielkości, przy tym zapominając, jak niewiele znaczą wobec potęgi Wszechświata. Co z tego wyniknie? Czy taka postawa ma szanse przetrwania w Ciemnym Lesie? Koniec śmierci to książka zbyt wyjątkowa, abym pozwolił sobie na spoilery, więc po prostu zachęcam do lektury.

Jaki wpływ na człowieka miałaby możliwość odbywania podróży międzygwiezdnych i swoiste otwarcie się Wszechświata? Jest to jedno z pytań, na które Cixin Liu stara się odpowiedzieć w ostatnim tomie Wspomnienia o przeszłości Ziemi.

Podobnie ludzie przestaną być ludźmi, gdy naprawdę wkroczą w kosmos i uwolnią się od Ziemi. A więc do wszystkich tu obecnych kieruję te słowa: Kiedy pomyślicie o wylocie w przestrzeń kosmiczną bez oglądania się za siebie, zastanówcie się, proszę, co robicie. Cena, jaką będziecie musieli zapłacić, jest dużo wyższa, niż sobie wyobrażacie.

Właśnie w takiej sytuacji postawione zostały załogi statków, które przetrwały bitwę w dniu Sądu Ostatecznego – bez żadnej nadziei na powrót, same w kosmicznej ciemności.

Kolejnym ciekawym wątkiem poruszonym już w drugim tomie trylogii, ale znacząco rozbudowanym w Końcu śmierci, jest sam Ciemny Las. Jeśli we Wszechświecie istnieją cywilizacje tak potężne, że zniszczenie gwiazdy przy pomocy fotoidy, to dla nich ekonomiczne rozwiązanie, to czy ktokolwiek może czuć się tam bezpieczny? A jeśli tak, to za jaką cenę? Co jeśli te niemalże boskie cywilizacje od miliardów lat toczą między sobą wojnę – do jakiego zakończenia może dążyć taki konflikt?

Wizja Wszechświata przedstawiona przez Cixina Liu jest ponura i pozostawia niewiele miejsca na nadzieję. Zakładając, że prawdziwa jest teoria Ciemnego Lasu oraz główne założenia socjologii kosmicznej przedstawionej w drugim tomie powieści, wszystkie cywilizacje skazane są na ciągłą walkę o przetrwanie.

Oczywiście, tak jak w przypadku wcześniejszych tomów, tak i Koniec śmierci jest swoistym studium natury ludzkiej w obliczu zagłady. Jako że hibernacja nie jest już pewnym sposobem na przeniesienie do raju z przyszłości (nie ma gwarancji, że “jutro będzie lepiej”), Ziemianie muszą stawić czoła kosmicznym zagrożeniom. Jaki człowiek ma szansę na przetrwanie w takiej sytuacji? Czy litość i szacunek dla każdej formy życia ma rację bytu w Ciemnym Lesie? Sądzę, że szukając odpowiedzi na te pytania, w trakcie lektury warto przyjrzeć się zestawieniu dwóch postaci – fizyczki Cheng Xin oraz Thomasa Wade’a.

Jeśli chodzi o wady Końca śmierci, sądzę, że niektórym czytelnikom może przeszkadzać fakt, że bohaterowie zostali potraktowani jeszcze bardziej instrumentalnie niż w przypadku poprzednich tomów. Uważam jednak, że w przypadku książek z gatunku hard sci-fi taka sytuacja jest uzasadniona i w żaden sposób nie popsuła mi radości z czytania. Pomimo iż bardzo efektowne, nie do końca trafiło też do mnie zakończenie powieści – miałem wrażenie, że autor znacząco przyspieszył i po prostu chciał już zamknąć stworzoną przez siebie historię. Jest to jednak kwestia gustu.

Podsumowując:

Koniec śmierci Cixina Liu to książka wyjątkowa i godne zakończenie dla całej trylogii. Historia przedstawiona w powieści zdumiewa rozmachem, a omawiane w niej problemy zmuszają do myślenia. Dodajmy do tego wspaniałą wyobraźnię autora, która w połączeniu z wiedzą naukową sprawia, że pomysły wykorzystane w Końcu śmierci po prostu wgniatają czytelnika w fotel. Pomimo kilku niewielkich wad, trudno nie nazwać Końca śmierci, jak i całej trylogii Wspomnienie o przeszłości Ziemi arcydziełem fantastyki naukowej. Pozycja obowiązkowa na półce każdego miłośnika hard sci-fi.

Jak Wy oceniacie Koniec śmierci i pozostałe książki napisane przez Cixina Liu? Bardzo proszę, dajcie znać w komentarzach.

Natomiast jeśli szukacie innych dobrych książek sci-fi, zachęcam do lektury naszej listy.

Ocena: 10/10

Jeśli chcielibyście zostać patronami Fantasmarium i pomóc nam w dalszym rozwijaniu portalu, gorąco zapraszamy do odwiedzenia naszego profilu w serwisie Patronite:



Categories: Książki, Sci-fi, Zagraniczna fantastyka

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

2 replies

  1. Świetna seria.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: