„Księga Mieczy” Gardner Dozois – recenzja

Po przyjemnej lekturze Czerwonego śniegu Iana MacLeoda, postanowiłem sięgnąć po zbiór opowiadań Księga Mieczy, złożony przez Gardnera Dozoisa, znanego redaktora i pisarza. Wśród autorów znajdziemy takie nazwiska jak chociażby Robin Hobb, Ken Liu, Scott Lynch, czy w końcu George R.R. Martin. Czy zatem faktycznie warto sięgnąć po tę książkę? Przekonajmy się.

Tradycyjnie zacznijmy od kwestii technicznych. Od tej strony trudno coś zarzucić Księdze mieczy – w ręce dostajemy bardzo ładne (ilustracja Katarzyny Bech jest po prostu piękna), twardookładkowe wydanie, a obszerny wstęp Gardnera Dozoisa skupiający się na fantasy magii i miecza oraz historii tego gatunku, świetnie wprowadza czytelnika do tego, co ma za chwilę nastąpić. Dobrym posunięciem było też umieszczenie przed każdym z opowiadań krótkiej notki dotyczącej poszczególnych autorów. Co jednak z samą treścią książki?

W trakcie rozmowy o mieczach i ich roli w świecie fantastyki (a jest to, według mnie, szalenie ciekawy temat), trudno nie wspomnieć o Andurilu, Dragnipurze, Zwiastunie Burzy i wielu innych legendarnych ostrzach. Każde z nich w taki czy inny sposób zmieniło losy wielu istnień, a czasem nawet całych uniwersów. Utwory zebrane przez Gardnera Dozoisa skupiają się właśnie na mieczach i ich znaczeniu. Nie zawsze mamy tutaj jednak do czynienia po prostu z potężną bronią – niektórzy z autorów potraktowali temat bardzo symbolicznie i ledwie napomknęli o jakimś ostrzu, inni z kolei postawili po prostu na znaczenie, jakie może ono mieć w życiu człowieka.

Opowiadaniem otwierającym zbiór jest Najlepszy wygrywa K.J. Parker i sądzę, że był to dobry wybór ze strony redaktora. W swoim utworze autor opowiada nam historię zemsty, w której główną rolę odegrają kowal, jego uczeń oraz najwspanialszy miecz, jaki wykonano. Pomimo iż samo zakończenie jest nieco przewidywalne, to klimat tekstu oraz fakt, że w trakcie lektury kilkukrotnie miałem skojarzenia z Inigo Montoyą (jeśli nie macie jeszcze w zakładkach tej legendarnej sceny, służę pomocą), sprawiają, że całość czyta się naprawdę przyjemnie.

Kolejnym utworem, na który według mnie warto zwrócić uwagę, jest Miecz jej ojca Robin Hobb. Pomimo iż opowiadana przez autorkę historia ma miejsce w świecie Bastarda Rycerskiego, bohatera cyklu powieści Trylogia Skrytobójcy, znajomość tego uniwersum nie jest tutaj niezbędna. Mała wioska – Dymnica, pada ofiarą piratów na szkarłatnych okrętach. Bandyci porywają część mieszkańców, aby następnie wypuścić ich na wolność zarażonych straszną chorobą – Kuźnicą. Jaka będzie rola miecza w tej historii? Jakie decyzje podejmą mieszkańcy Dymnicy, kiedy przyjdzie im zmierzyć się z zarażonymi bliskimi? Miecz jej ojca to naprawdę mocne, ciekawe opowiadanie – jedno z lepszych w zbiorze Gardnera Dozoisa.

Bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie również tekst Gartha Nixa Długi zimny trop, jasno nawiązujący do przygód Fafryda i Szarego Kocura. W opowiadaniu mamy okazję obserwować jedną z przygód rycerza Sir Herewarda i jego partnera – magicznie ożywionej kukiełki, Pana Fitza – którzy zajmują się ściganiem upadłych bożków. Jeśli szukacie rozrywkowego, lekkiego fantasy – opowiadanie Nixa powinno przypaść Wam do gustu.

Moim ulubionym tekstem z Księgi mieczy jest jednakże Dym złota jest chwałą Scotta Lyncha. Opowiadanie otwiera bardzo klimatyczny wstęp, w którym stary gawędziarz zapowiada, że opowie nam historię, która zmieniła jego życie. Grupa śmiałków, składająca się z potężnego wojownika, czarownicy i dwóch złodziei, postanawia wykraść skarb pilnowany przez smoka Glimrauga. Aby tego dokonać, drużyna będzie musiała przejść serię prób, a następnie zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem w bardzo klimatycznym zakończeniu. Dym złota jest chwałą to energetyczne, interesujące opowiadanie, przywodzące na myśl chociażby twórczość Roberta E. Howarda (jednego z moich ulubionych pisarzy) – fantasy magii i miecza w najlepszym wydaniu. Po lekturze tekstu Lyncha, od razu zamówiłem jego powieść.

Warto wspomnieć też słów kilka o “premierowym opowiadaniu ze świata Gry o tron” George’a R.R. Martina – Synowie smoka. Mamy tutaj okazję poznać historię synów Aegona Zdobywcy – Aenysa i Maegora Targaryenów. O ile tekst, a także większość innych utworów Martina, czytało mi się przyjemnie, o tyle w trakcie lektury miałem wrażenie, że został on na siłę skrócony. Opowiadanie momentami przypomina kalendarium wydarzeń dotyczących Aegona oraz jego synów i sądzę, że można by wycisnąć z niego dużo więcej – może nawet całą książkę.

Dużo obiecywałem sobie po Ukrytej dziewczynie Kena Liu, autora, którego bardzo ciepło wspominam z Królów Dary oraz Ściany burz. Historia uprowadzonej przez bhikkuni, wyszkolonej na poruszającą się między światami zabójczynię córki generała, zdecydowanie do mnie nie trafiła. Nie udało mi się kupić tak świata przedstawionego przez autora, jak i stworzonych przez niego bohaterów – byli oni dla mnie mało wiarygodni, a zbyt podniosły styl w tym przypadku tylko i wyłącznie utrudnił odbiór tekstu. Podobne odczucia miałem w przypadku Wodospadu Laviego Tidhara (gorąco polecam jego Stację Centralną) – pomysł oryginalny, ale wykonanie mnie po prostu nie porwało.

Pozostałe opowiadanie, takie jak chociażby Miecz przeznaczenia (historia złodzieja, który popadł w niełaskę maga)  Matthew Hughesa, Hrunting (swoisty sequel Beowulfa) C.J. Cherryh, czy Triumf cnoty (dworska intryga, minimum elementów fantastycznych) Waltera Jona Williamsa nie są w żadnym razie tekstami złymi, ale nie trafiły one w mój gust – czy to przez samą historię czy kierunek, w którym autorzy postanowili poprowadzić swoje utwory. Nie mam jednak wątpliwości, że one też znajdą swoich fanów.

Podsumowując:

Gardnerowi Dozois udało się złożyć naprawdę solidny zbiór opowiadań fantasy, a znani pisarze nie rozczarowują. Pomimo iż obok naprawdę świetnych utworów, takich jak Dym złota jest chwałą czy Miecz jej ojca, znajdziemy też teksty po prostu słabsze, to nigdy nie schodzą one poniżej pewnego określonego, dosyć wysokiego poziomu. Myślę też, że dzięki różnorodnej tematyce tekstów zawartych w Księdze Mieczy, każdy miłośnik fantasy znajdzie w niej coś dla siebie. Polecam.

Ocena: 7/10

Chcielibyście zostać patronami Fantasmarium i pomóc nam w dalszym rozwijaniu portalu? Gorąco zapraszamy do odwiedzenia naszego profilu w serwisie Patronite:



Categories: Książki, Zagraniczna fantastyka

Tags: , , , , , , , , , , , , , , ,

3 replies

  1. Bardzo zaciekawił mnie ten wstęp, o którym piszesz. Rzadko pojawiają się takie wtręty w fantastyce, którą miałam okazję czytać. I ta okładka :))

Trackbacks

  1. „Taniec Marionetek” Tomasz Niziński – recenzja

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: