„Fantazmaty. Tom I” (antologia opowiadań) – recenzja

Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się o rozpoczęciu prac nad antologią opowiadań Fantazmaty (niedługo później objęliśmy inicjatywę patronatem medialnym), której celem jest pokazanie jak największej ilości czytelników, że polska fantastyka ma naprawdę wiele do zaoferowania i nie powinna być lekceważona przy zakupach książkowych. Jak prezentują się opowiadania zawarte w zbiorze? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w mojej recenzji.

Antologia zawiera dwadzieścia opowiadań polskich autorów, wśród których znajdziemy, między innymi, nazwiska znane polskim czytelnikom fantastyki takie jak: Majka, Hałas, czy Łukawski oraz pisarzy dopiero rozpoczynających swoją literacką przygodę. Przyjrzymy się zatem poszczególnym tekstom.

Antologię otwiera opowiadanie sci-fi Trupy Pawła Majki – według mnie jeden z najciekawszych tekstów całym zbiorze. Akcja utworu rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości, kiedy możliwe są już podróże w czasie. Jak nietrudno się domyślić, ktoś szybko wpadł na pomysł połączenia tej technologii z seksem i przemocą, co oprócz upadku moralności i szybkiego pogrążenia się zamożnej części ludzkości w dekadencji, doprowadziło też do powstania wielu prężnie działających firm, oferujących niepowtarzalne przeżycia. Pomijając kwestię podróży w czasie, tekst Pawła Majki wielokrotnie przywodził mi na myśl serial Westworld oraz kilka odcinków Czarnego lustra. Pomimo, w mojej opinii, nieco nienaturalnych dialogów, opowiadanie czyta się naprawdę dobrze i jego lektura sprawiła mi dużo frajdy.

Kolejnym tekstem, który według mnie zasłużył na wyróżnienie, jest Babie lato Piotra Borlika. Autor zdecydował się wykorzystać wierzenia słowiańskie, nie poddał się jednakże przy tym trendowi: “wrzućmy leszego, dodajmy mamunę, jakiś inny motyw wygrzebany z bestiariusza i będzie klawo” – wszystkie elementy są tutaj uzasadnione i nie ma się do czego przyczepić. Cały tekst utrzymany jest w klimacie koszmaru sennego, a pierwsza scena, w której bohaterka spotyka nad rzeką dziwnego starca naprawdę może wywołać u czytelnika ciarki.

Bardzo podobał mi się też tekst Andrzeja W. Sawickiego Błędny rycerz, do pewnego stopnia wydający się ukłonem w kierunku Fredericka Pohla i jego legendarnej Drogi do gwiazd (wspomina o tym sam autor w przypisie dotyczącym “Czarnego Słońca”). Autor opowiada tutaj historię potężnego androida, zaprogramowanego do nawracania napotkanych potworów na drogę światłości. Robot zamiast od razu eliminować przypisane mu cele, przemawia do nich, modli się i udziela im swoistego chrztu – metodyka przywodzi tutaj jednakże na myśl chociażby łowców czarownic. W trakcie lektury, pomijając książkę Pohla, miałem też skojarzenie z legendarną grą Planescape Torment. Tekst zdecydowanie na plus.

Czwartym tekstem, który zrobił na mnie największe wrażenie, był Pan Kukiełka Dawida Kaina, opowiadanie odbiegające trochę klimatem od pozostałych utworów zawartych w Fantazmatach – tekst ten bez większego wahania zaliczyłbym do literatury grozy. Autorowi udało się zbudować naprawdę fantastyczny, ciężki klimat, a atmosfera niepokoju towarzyszy czytelnikowi od początku, aż do końca utworu. Myślę, że tekst Kaina będzie prawdziwą gratką dla każdego miłośnika grozy.

Opowiadaniem, które zamyka moją “pierwszą piątkę” Fantazmatów, jest Ego te absolvo Agnieszki Sudomir. W dosyć krótkim tekście autorka pokazuje nam wizję przyszłości, w której organizacja nazywana “Rozgrzeszonymi” zajmuje się “naprawianiem” przestępców – w rzeczywistości jest to usankcjonowana przez prawo gildia zabójców. To właśnie w takim świecie głównej bohaterce utworu przyjdzie podjąć naprawdę trudną decyzję – w trakcie lektury, podobnie jak w przypadku Trupów Majki, miewałem skojarzenia z serialem Czarne lustro. W podobym klimacie utrzymane jest również opowiadanie Krzysztofa Rewiuka „Na obraz i podobieństwo”, w którym grupa naukowców obserwuje wyniki wątpliwego moralnie eksperymentu – solidny tekst. 

Oprócz wspomnianych przeze mnie tekstów, które uważam za najlepsze, Fantazmaty zawierają też kilka opowiadań może nie dotykających ciężkich, skłaniających do refleksji tematów, ale zapewniających dobrą rozrywkę. Dotyczy to z pewnością Śnienia Marcina Rusnaka, w którym wątki superbohaterskie są tłem dla rozterek mężczyzny, zmuszonego poradzić sobie z, tylko na pozór, bardzo przeciętnymi problemami. Plusem opowiadania jest też poczucie humoru autora – w przeciwieństwie do paru innych utworów, o których wspomnę nieco później, tutaj żarty naprawdę mnie bawiły. W temacie dobrej rozrywki wypada też wspomnieć o tekście Alicji Janusz Na podobieństwo. Pomimo iż inspiracja Wiedźminem wydaje mi się być tutaj oczywista, to czytanie o przygodach dwójki bardów-egzorcystów sprawiło mi dużo przyjemności i z chęcią sięgnę po kolejne utwory autorki. Na pochwałę zasługuje też na pewno Następna stacja: Katastrofa Piotr Gruchalskiego – opowiadanie sci-fi, skupiające się na temacie sztucznej inteligencji – początek mnie nie wciągnął, ale zakończenie zdecydowanie robi wrażenie.

Mieszane odczucia miałem, jeśli chodzi o Pod skórą Agnieszki Hałas, Dzień Walpurgii Ahsana Ridhy Hassana oraz AJAS 22.9.5.12.11.9 Jacka Łukawskiego  – pierwszy tekst opowiada o młodej dziewczynie, ofierze przemocy domowej, drugi zainspirowany został zespołem Cotarda, a trzeci to swoisty eksperyment literacki (do mnie akurat nie przemówił, ale doceniam pomysł). Lektura w żadnym razie nie była dla mnie tutaj męczarnią, jednakże zupełnie nie udało mi się wczuć w klimat opowiadanych historii. Podobnie z Dwiema głowami węża Magdaleny Kucenty, Księgą Daat Anny Szumacher oraz I moją głowę też Alicji Templowicz. Ciekaw jednak jestem Waszej opinii, co Wy sądzicie o tych utworach?

Jak to zwykle ze zbiorami bywa, rzadko kiedy wszystkie opowiadania trzymają równy poziom – podobnie jest z Fantazmatami. W trakcie lektury Zachwytu Wojciecha Guni miałem wrażenie, że tekst ten nie pasuje do klimatu antologii i utwierdziłem się w przekonaniu, że styl autora po prostu nie jest dla mnie (nagradzane Nie ma wędrowca też do mnie nie trafiło), sądzę jednak, że wiem, jakie były zamiary autora i utwór z pewnością spodoba się jego fanom.

Najsłabszym elementem antologii, według mnie, są natomiast opowiadania “humorystyczne” (wyłączając z tego grona Śnienie Marcina Rusnaka, o którym pisałem wcześniej). Czytając Wieczne życie Tomasza Przyłuckiego, Drakodoncję Kamili Dankowskiej, Rzeczy, które robisz w łodzi, będąc martwym Istvana Vizvary’ego, czy Gang higiena Kazimierza Kyrcza i Michała J. Walczaka, miałem wrażenie, że elementy humorystyczne zawarte w wymienionych utworach są wymuszone albo po prostu nietrafione (a stanowiły one dużą część tych tekstów), przez co ich lektura nie była dla mnie przyjemnością.

Podsumowując:

Fantazmaty to dobry, chociaż momentami nieco nierówny zbiór opowiadań. Czytelnik znajdzie w nim teksty bardzo dobre, zmuszające do refleksji (chociażby Trupy Pawła Majki, czy Pan Kukiełka Dawida Kaina), bardziej nakierowane na rozrywkę (na przykład Na podobieństwo Alicji Janusz) i te słabsze (Wieczne życie, czy Drakodoncja). Biorąc to wszystko pod uwagę, sądzę, że warto sięgnąć po Fantazmaty i samemu wyrobić sobie opinię na temat zawartych w nich opowiadań – tym bardziej, że całość jest dostępna do ściągnięcia za darmo.

Ocena: 7/10

PS. Jeśli już przeczytaliście Fantazmaty, bardzo proszę dajcie znać w komentarzach, co Wy sądzicie o tej antologii.

Chcielibyście zostać patronami Fantasmarium i pomóc nam w dalszym rozwijaniu portalu? Gorąco zapraszamy do odwiedzenia naszego profilu w serwisie Patronite:



Categories: Czytanie, Książki, Polska fantastyka

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , ,

8 replies

  1. Wydaje mi się, że takie antologie „z natury” są dość nierówne – każdy pisze trochę inaczej. Ale jednocześnie taki zbiorek to fajna sprawa, jeśli chcemy poznać nowe nazwiska, zwłaszcza, że w końcu jest dostępny za darmo 🙂

  2. Nie mogę się doliczyć jednego opowiadania z antologii 😉

  3. Miło było dowiedzieć się o istnieniu takiej antologii. W nawiązaniu do wstępu wpisu: dla mnie narodowość autora nie liczy się, a ważny jest sam tekst. Z pewnością przeczytam Fantazmaty 🙂

    • Dobra inicjatywa według mnie, warto dać jej szansę. 🙂 A co do do narodowości – chodziło mi bardziej o to, że ze względu na to, jak działa obecnie marketing książki, można czasem przegapić naprawdę ciekawe książki. Miłej lektury! 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: