„Dracula” (Bram Stoker) – recenzja

Czy kultowa powieść wydana w 1897 roku nadal może budzić w nas grozę? A może książka Brama Stokera została przyćmiona przez filmowe ekranizacje i popkulturowe przekazy? Czy naprawdę „Dracula” po 121 latach nadal zachwyca? Dzisiaj postaram się odpowiedzieć na te pytania, zapraszam do lektury recenzji.

Historia najsłynniejszego wampira na świecie jest już tak zakorzeniona w naszej świadomości, że trudno znaleźć kogokolwiek, kto nie słyszał o krwiożerczym hrabim Draculi. Jednakże, zadajmy sobie pytanie: Czy nasze umysły nie są tak zmącone kolejną adaptacją powieści, tekstami naśladującymi  tego klasyka, że już sami nie wiemy, jak wyglądała oryginalna historia? Śmiem twierdzić, że tak.

Na nasze wyobrażenie słynnego wampira z Transylwanii na pewno wpłynął kultowy film „Horror Draculi” Terence’a Fishera, o czym pisze w swoim artykule Jacek.

Rok temu widziałam film Francisa Forda Coppoli i byłam nieco rozczarowana tą adaptacją – może to estetyka cudownych lat dziewięćdziesiątych albo betonowy Keanu Reeves. Początkowo nie byłam przekonana, czy warto sięgnąć po oryginalną historię Draculi. Jednakże przełamałam się i nie żałuję – lektura powieści Stokera była dla mnie przyjemnością.

Jonathan Harker jedzie na rubieże Europy, aż do Transylwanii, by omówić szczegóły kupna nieruchomości przez wołoskiego bogacza. W trakcie podróży spotykają go osobliwe wydarzenia, które nie tylko dziwią angielskiego urzędnika, lecz także  powoli doprowadzają go do szaleństwa. W podobnym czasie dochodzi do dziwnych zdarzeń, które burzą spokój wiktoriańskiej prowincji w Anglii. Piękna Lucy jest nękana przez nieznaną nowoczesnej cywilizacji siłę, która powoli wyniszcza biedną, niewinną dziewczynę i wydobywa z niej jej dziką naturę.

Dzieło Stokera jest oryginalnie skonstruowane (chociaż w XIX wieku powieść epistolarna, dokumentalna była modnym gatunkiem), nie znajdziecie tutaj ciągu tradycyjnej narracji, lecz notatki, listy, fragmenty dzienników, wypowiedzi pozostawione na fonografie (wtedy cudzie techniki), telegramy, wycinki z gazet, niedoręczone bądź nieodpieczętowane listy. Czytelnik eksploruje i analizuje wszystkie tropy wraz z bohaterami-badaczami wiktoriańskiej Anglii. Co ciekawe, Stoker nie udziela głosu głównemu bohaterowi, możemy tylko przeczytać krótki dialog między wampirem a Harkerem i to by było na tyle.

Cieszy mnie to, że monstrum milczy, a „szum robią” pozostali bohaterowie, gdyż dzięki temu postać hrabiego jest bardziej tajemnicza, niepokojąca. Scena, która wywarła na mnie największe wrażenie, to opis wampira, który leży nieruchomo (nieumarły pogrążony w letargu), a w jego oczach widać dziką nienawiść. Prawdziwy majstersztyk.

Nie myślcie jednak, że „Dracula” to tylko powieść o krwiożerczym nekromancie. Bram Stoker oprócz elementów grozy, przedstawia nam, oczywiście niebezpośrednio, temat umierającej klasy społecznej, a mianowicie arystokracji, właśnie na przykładzie głównego bohatera. Podczas rozmowy hrabiego i Jonathana, wampir wypowiada dość istotne słowa:

(…) dumą bojara jest duma jego rodu i nazwiska, ich chwała jest jego chwałą, a los jego losem. Gdy był mowa o jego rodzie, niezmiennie mówił „my”; prawie zawsze używał liczby mnogiej, jak król. (s. 36).

Kiedy pański pryncypał lub, jak kto woli, przełożony, posyłał w swym imieniu pełnomocnika, nie było wątpliwości, że ma on służyć wyłącznie moim potrzebom. (s. 40)

Wiem na pewno, że gdybym teraz przeniósłbym się do Londynu, wszyscy rozpoznaliby we mnie cudzoziemca. To mi nie wystarczy. Tu jestem arystokratą, bojarem; prości ludzie znają mnie i wśród nich jestem panem. Lecz cudzoziemiec na obczyźnie jest nikim; ludzie go nie znają, a nie znać, znaczy nie szanować. (…) Długo byłem panem i nie życzę sobie tego zmieniać, a już na pewno nikt nie będzie górować nade mną. (s.28)

Pisarz pokazuje zmiany społeczne w XIX wieku. Rozpoczęła się epoka industrialna, rozwój technologiczny, a pierwsze skrzypce będzie grał „gmin”, czyli mieszczanie. To właśnie oni ostatecznie unicestwiają monstrum i dzięki nim zostaje przywrócony porządek. Jednakże w „Draculi” mamy nie tylko wiktoriańską moralność, która może niekiedy nieco razić, szczególnie w przypadku postaci doktora Van Helsinga, lecz także echa zmian ról kulturowych. Mina jest kochającą, wspierającą,  kobietą o wielkim sercu, ale przy tym również osobą o niezwykłych zdolnościach poznawczych – odegrała dużą rolę przy ujęciu wampira i w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki Lucy (arystokratki) potrafiła oprzeć się urokowi Hrabiego. Ponadto wypowiada w swoim dzienniku, jak na tamte czasy bardzo kontrowersyjne słowa, dotyczące relacji damsko-męskich.

Mało tego w powieści znajdziemy ówczesne cuda techniki i wynalazki – transfuzję, która ma zbawienny wpływ na ofiary wampira, fonograf służący przede wszystkim w pracy psychiatry, a także możemy zauważyć „nowoczesną” technikę leczenia psychiatrycznego – próbę zrozumienia przyczyn problemu u pacjenta i wyjaśnienia w sposób racjonalny jego choroby, bez wykorzystywania drastycznych, irracjonalnych metod.

Na pewno zauważycie też że w „Draculi” wszystkie główne postaci to osoby inteligentne, wykształcone i oczytane – co wpływa na podtrzymanie efektu grozy. Opowieści o okrutnym nekromancie to nie brednie gawiedzi, będące bluźnierstwem wobec rozumu, lecz prawdą, której doświadczają na własnej skórze inteligenci. Główny bohater nie jest pozbawionym rozumu potworem, ale światowcem, mającym rozległą wiedzę – zimnym, zdeterminowanym wampirem, który wcale nie cierpi z powodu swojej samotności (co na przykład było podkreślane w filmie Coppolli), wręcz przeciwnie, szczyci się nią – i to właśnie jest początkiem jego zguby.

W dzienniku doktora Sewarda ujrzymy także ciekawą postać – Renfielda, szaleńca o przenikliwej inteligencji. Opis mężczyzny oraz rozmowy między nim a doktorem uważam za bardzo interesujące. Po pierwsze pacjent nie jest traktowany jako zwyczajny szaleniec, lecz klucz do zrozumienia “mistrza” i rozwiązania zagadki. Po drugie potworności są tak drastyczne, że kłócą się z osobą prawdziwego – inteligentnego Renfielda, którego umysłem rządzi nekromanta.

Teraz może słów kilka o nowym wydaniu “Draculi”. Książka robi naprawdę dobre wrażenie. Vesper zadbało o wszelkie szczegóły – okładka „Draculi” wydaje się ociekać krwią (ale ilustracja nie jest w tym groteskowa), co wpasowuje się w fabułę powieści, trochę estetyki horroru klasy B (spływająca krew na numerach stron i rozdziałów) połączona ze złowrogimi rysunkami (świetna robota Andrzeja Masianisa ) jakby wykonanymi na szybko w dzienniku, co potęguje wrażenie autentyczności i pasuje do koncepcji przyjętej przez pisarza.  Dodatkowo można zauważyć nieco pożółkły papier imitujący dziennik oraz zróżnicowane fonty. Wszystko to jest uporządkowane , przejrzyste, dzięki czemu uprzyjemnia lekturę zbioru listów, stenografów i kartek z dziennika.

Doceniam takie podejście do wydawania książek, w którym forma wpasowuje się w atmosferę fabuły. Ponadto „Drakula” ma zapewnioną oprawę merytoryczną w postaci „Posłowia” Macieja Płazy (tego literaturoznawcę możecie znać m.in. ze świetnego tłumaczenia H.P. Lovecrafta), który ciekawie opowiada o genezie powstania „Draculi”, o samym Bramie Stokerze, a także skupia się na temacie tekstu, a mianowicie „przekleństwie pożądania”. Jestem świadoma tego, że część z nas unika tekstów krytycznych (przyczyną może być hermetyczny język i często przeintelektualizowana wypowiedź), jednakże Płaza potrafi pisać mądrze, a przede wszystkim jasno i nie bombarduje czytelnika masą informacji, które zazwyczaj są po prostu nudne. Dlatego gorąco zachęcam do lektury „Posłowia”.

Powieść Brama Stokera jest na pewno interesującym zapisem przemian XIX wieku, a także kopalnią ikon popkulturowych, co możemy chociażby zobaczyć w popularnym serialu „Penny dreadful”. “Drakulę” pomimo sędziwego wieku naprawdę dobrze się czyta. Według mnie książka przetrwała próbę czasu, też dzięki nowemu tłumaczeniu Magdaleny Moltzan-Małkowskiej. Jeśli ktoś z Was jest tym szczęściarzem i jeszcze nie przeczytał „Draculi”, gorąco zachęcam do zapoznania się z powieścią, szczególnie jeśli szukacie dobrej rozrywki i chcecie rozpocząć przygodę z literaturą grozy.

Zachęcam również do przeczytania naszego artykułu o wampirach.

A co Wy sądzicie o “Draculi” Brama Stokera? Czy według Was powieść ta przetrwała próbę czasu? Bardzo proszę, dajcie znać w komentarzach.

Chcielibyście zostać patronami Fantasmarium i pomóc nam w dalszym rozwijaniu portalu? Gorąco zapraszamy do odwiedzenia naszego profilu w serwisie Patronite:



Kategorie:Horror, Klasyka, Książki

Tagi: , , , , , , , ,

2 replies

  1. Ciekawa recenzja liczącej sobie już wiek powieści. Osobiście uważam, że dobrej historii nie ima się wiek, do archaizmów można się przyzwyczaić, a przy okazji można zobaczyć co siedziało w głowach ludziom żyjących przed nami. Osobiście oryginalnego Draculi nie znam, ale jeśli nadarzy się okazja, nadrobię zaległość.

    Polubione przez 1 osoba

    • Bardzo dziękuję. Rzeczywiście, dobrze napisana książka przetrwa próbę czasu, tym bardziej, jeśli stała się jednym z fundamentów kultury.
      Akurat archaizmów w tym wydaniu nie doświadczymy, gdyż tłumaczenie jest dostosowane do współczesnej polszczyzny, oczywiście przy zachowaniu kunsztownego stylu.
      Dobra uwaga, powieść Stokera może być ciekawym wglądem na mentalność ówczesnej epoki.
      Zachęcam do lektury, warto! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: