„Ostatnie dni Nowego Paryża” (China Mieville) – recenzja

Po lekturze nierównego, ale koniec końców wartego uwagi, zbioru opowiadań W poszukiwaniu Jake’a Chiny Mieville’a, zdecydowałem się sięgnąć po najnowszą powieść tego autora, a mianowicie Ostatnie dni Nowego Paryża. Czy i tym razem brytyjski pisarz nie zawiódł i wzbogacił świat fantastyki o kolejne, magicznie dziwne dzieło? Przekonajmy się.

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, Ostatnie dni Nowego Paryża prezentują się dobrze – ładne ilustracje, wygodna do czytania czcionka, obszerne posłowie autora oraz ponad dwadzieścia stron komentarzy (na końcu książki), dotyczących głównie dzieł sztuki, które zainspirowały poszczególne pomysły Mieville’a. Brzmi świetnie? Zgadza się, ale uważam, że odnośniki do informacji dodatkowych powinny zostać zamieszczone w tekście w postaci przypisów – ich lektura zdecydowanie wzbogaca doświadczenie czytelnicze w przypadku Ostatnich dni Nowego Paryża. Dlatego też zalecam przeczytanie Komentarzy przed przejściem do właściwej treści powieści.

 

Reakcje na surrealistyczne dzieła sztuki bywają różne,

ale najbardziej żałośni są ludzie, którzy pytają:

“Jak ja mam to rozumieć?”.

Innymi słowy:

“Co tata kazałby mi o tym myśleć?”,

Grace Pailthorpe

O wielkiej roli wyobraźni

 

Powyższy cytat, umieszczony na samym początku książki, wraz z obrazem Wyrafinowany trup (André Breton, Jacqueline Lamba, Yves Tanguy) potwierdzają tylko to, czego czytelnik powinien spodziewać się po książkach Mieville’a – będzie dziwnie.

Jest rok 1950, trwa niemieckie oblężenie Paryża. Oprócz nazistów i pozostałych jeszcze przy życiu rebeliantów, miasto zamieszkane jest przez ożywione w wyniku wybuchu zwanego S-plozją dzieła sztuki surrealistycznej (manify) i demony. Tak, zdesperowani Niemcy postanowili zwrócić się o pomoc do samego Piekła. Co ciekawe, o ile w powieści demony wspominane są naprawdę często, to rzadko kiedy mamy możliwość oglądać przedstawiciela tej rasy. Być może autor chciał zwrócić uwagę na fakt, że w owych czasach, kiedy ludzie zaczęli kwestionować istnienie czegoś takiego jak życie po śmierci i istnienie Piekła, Niemcy postanowili sprowadzić je do naszego świata.

Blada wić, szeroka jak drzewo, kostropata i pokryta jaskrawymi liśćmi. Rośnie. Na gałęziach drżą skupiska pąków i owoców wielkości ludzkich głów. Rozkwita na tle nieba. Niemiecki pilot leci wprost na te kwiaty, jakby zauroczony, pijany roślinnością. Długie pnącze wspina się na wysokość domu i chwyta samolot. … Nie ma wybuchu. Samolot ginie w trzewiach miasta.

Paryż Mieville’a pełen jest niezwykłych, surrealistycznych istot i chyba tutaj właśnie znajduje się największa zaleta książki – świat namalowany przez autora naprawdę zapada w pamięć. Czy są to wilk-stoły, potężne, pożerające samoloty rośliny, uśmiechnięty pająk, czy jakiekolwiek inne dziwaczne stworzenie – wszystkie czerpią z dzieł surrealistycznych artystów, pokazują, jaki ogrom pracy Mieville włożył w zbudowanie tego świata. Sugestywne, pobudzające wyobraźnię opisy to z pewnością jeden z powodów, dla których uważam, że warto sięgnąć po tę powieść.

Historia Ostatnich dni Nowego Paryża przedstawiana jest dwutorowo – wydarzenia obserwujemy głównie oczyma rebelianta surrealisty, ubranego w magiczną piżamę Thibauta, czasami jednak pojawiają się rozdziały poświęcone uczniowi demonicznego Aleistera Crowleya – Jackowi Parsonsowi, dziejące się dzwięć lat wcześniej (1941), jeszcze przed S-plozją.

Thibaut to typowy bohater Mieville’a – obserwator opisujący aktualne i przeszłe wydarzenia oraz ich wpływ na otaczający go świat. Tak jak w innych utworach autora, tutaj też pojawiają się istotne przedmioty, artefakty takie jak wspomniana piżama (zainspirowana wierszem Simone Yoyotte), czy aparat dziennikarki Sam. Co więcej, niektórzy ludzie zajmują się zbieraniem magicznych przedmiotów (takich jak umoczony w lawie kieliszek, czy futrzasta łyżka) zmienionych przez S-plozję (przywodzi to na myśl Piknik na skraju drogi Strugackich).

Co jednak kryje się pod tym wszystkim? Czytając jedną z dyskusji dotyczących Ostatnich dni Paryża, spotkałem się z opinią, że poza fajerwerkami wizualnymi, powieść nie oferuje nic więcej. Nie zgadzam się z tym (a przynajmniej nie do końca). Uważam, że autor chciał zwrócić uwagę czytelników na horror wojny – jej straszny, dehumanizujący wpływ na człowieka i jego otoczenie (naziści dosłownie przyzywają do Paryża piekło). Ofiarami są tutaj jednak nie tylko ludzie, ale też sztuka – żołnierze niemieccy starają się ujarzmić manify, a kiedy to się nie udaje, po prostu je niszczą. Wydaje mi się jednak, że Ostatnie dni Nowego Paryża są po prostu za krótkie i przez to nie wykorzystują swojego prawdziwego potencjału – postacie i wątki znikają zbyt szybko, a cały świat wydaje się kryć w sobie coś więcej, niż pokazuje książka.

Szczególnie wyraźnie problem widać ten w przypadku strony nazistowskiej, gdzie pomimo pojawienia się figur takich, jak  Josef Mengele, kiedy przychodzi co do czego, wydaje nam się, że wszyscy jej przedstawiciele są po prostu mięsem armatnim. Chociażby postać nazistowskiego duchownego Alesha zapowiadała się naprawdę ciekawie, a co z tego wyszło… nic.

Podsumowując:

Ostatnie dni Nowego Paryża to pięknie napisana, pełna sugestywnych, zapadających w pamięci obrazów powieść – podróż przez precyzyjnie wykreowaną, surrealistyczną wersję Paryża. Niestety, momentami całość wydaje się zbyt krótka, a niektóre wątki nie rozwinięte tak, jak na to zasłużyły. Koniec końców jednakże Mieville po raz kolejny nie zawiódł i uważam, że jego najnowsza powieść to ciekawa propozycja czytelnicza tak dla fanów autora, jak i pozostałych entuzjastów fantastyki. Polecam.

Ocena: 7/10

 

Chcielibyście zostać patronami Fantasmarium i pomóc nam w dalszym rozwijaniu portalu? Gorąco zapraszamy do odwiedzenia naszego profilu w serwisie Patronite:



Categories: Horror, Książki, Różne, Zagraniczna fantastyka

Tags: , , , , , ,

4 replies

  1. Ta książka wydaje się tak dziwna, że aż interesująca… Koniecznie muszę przeczytać 🙂

  2. Szczerze mówiąc nie znam tego autora i rzadko sięgam po fantastykę zmieniającą nasz własny świat. Niemniej po przeczytaniu recenzji zaciekawiło mnie jak autor przedstawia w książce owe surrealistyczne istoty rodem z obrazów, a i II wojna światowa to interesujący mnie okres historii. Być może, jeśli kiedyś będę miał okazję, sięgnę dzięki wam po tę pozycję 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: