To (2017; reż. Andres Muschietti)

Łącząc „Grudzień z grozą” z moim prywatnym podsumowaniem filmowego 2017 roku, postanowiłem zacząć od horroru, który nie dość że królował na listach Box Office’u, to jeszcze jest prawdopodobnie jedną z najlepszych ekranizacji powieści Stephena Kinga. A na pewno najlepszą od czasów Shawshank. Dialog z kart jego książek jest bardzo trudny do przełożenia na ekran. Po przykłady wcale nie trzeba sięgać daleko pamięcią – Dreamcatcher, w Polsce wydany jako Łowca Snów – idealnie pokazuje gdzie kończą filmy, które starają się być autentyczne specyficznemu stylowi autora. Reżyserom większości filmowych adaptacji powieści Kinga trudno było pojąć, że nie wystarczy wiernie skopiować tekstu z książek na scenariusz. Wypada jeszcze trochę uwagi poświęcić postaciom. Nowy film Andresa Muschiettiego poświęca im wystarczająco dużo czasu. 

To Stephena Kinga uważane jest za słowny tour de force pisarza, dlatego przyglądałem się powstawaniu filmowi z ciekawością, litościwie wspominając wersję z 1990 roku, z Timem Currym w roli krwiożerczego klauna Pennywise. Hollywood jest wylęgarnią bodajże tuzina adaptacji filmowych, większości z nich niestety raczej kiepskich. Jednak w premierowy weekend, ósmego września; w ciepły wieczór późnego lata, Muschietti zaskakuje mnie, całą branżę filmową oraz setki widzów na całym świecie. Ale po kolei.

Paczka głównych bohaterów składa się na „The Losers’ Club”, w wolnym tłumaczeniu: „Klub Przegranych”. Każdy z członków ma jakiś powód, by być tym tytułowym przegranym, wypartym ze szkolnej i osiedlowej społeczności. U Billa Denbrough’a, chłopaka, który nie może się pogodzić  zaginięciem młodszego brata, jest to jąkanie się. Beverly Marsh to jedyna dziewczyna w grupie, nie ma matki, za to dostała w nagrodę od losu znęcającego się nad nią ojca i jest domniemaną “puszczalską” w szkole głównych bohaterów. Ben Hanscomb to otyły dzieciak, który woli spędzać czas w bibliotece, aniżeli doświadczać poniżeń od typków takich jak herszt Henry Bowers i reszta jego bandy. Richie Tozier to przemądrzały okularnik, a Eddie Kaspbrack to astmatyk, syn nadopiekuńczej matki. Stanley Uris to żydowski chłopak, mający problem z przygotowaniem się do swojego bar mitzvah. Ma obesję na punkcie logiki i czystości, i jest jednym z głównych celów Bowersa i jego grupy do znęcania się. No i Mike Hanion, afroamerykański chłopak cierpiący nie tylko z powodu koloru swojej skóry, lecz także bycia niańczonym przez dziadka i babcię. Jego rodzice nie żyją. Fikcyjne Derry w stanie Maine było okropnym miejscem dla wyrzutków w 1988 roku.

Właśnie. 1988 roku. Nowe To przesuwa czas akcji z lat 50-tych do lat 80-tych XX wieku. Robi mądrze, porzucając skoki w czasie tam i z powrotem z serialowej wersji, na rzecz skoncentrowania się na relacji i doświadczeniach „Losersów” w dzieciństwie. Bardzo dobrze portretuje też jedność spajającą grupę naszych głównych bohaterów. Gdy najgorsze i najmroczniejsze lęki wizualizują się na ich oczach, Ci wyruszają na poszukiwanie czegoś, co odwiedziło i nęka ich miasteczko. Ta zgraja nastolatków to nie bohaterowie, tylko przerażone dzieciaki, które muszą dokonać wyboru, czy podjąć pojedynek, czy nie. Co ważniejsze – czujemy ich walkę z samym sobą, gdy wybory, których mają dokonać są niejasne. Przecież umysł dwunastolatka nie jest w stanie odróżnić swojego strachu od strachu rówieśnika. Film odwala kawał dobrej roboty, nie osądzając swoich postaci, tylko pozwalając im na przeżywanie swoich historii na swój własny sposób. Robi to wszystko, będąc jednocześnie tłem dla głównej osi fabularnej z klaunem Pennywise.

Tak pasożytniczy klaun żywiący się strachem może być tylko jeden. Tak samo jak aktor, który mógł tak świetnie go zagrać. Bill Skarsgård wciela się w swoją rolę z upiorną intensywnością i podstępnością, udowadniając, że odziedziczył geny aktorskie po ojcu. Można śmiało powiedzieć, że jest motorem napędowym dla grupki młodych bohaterów. Filmowe It przenosi klimat wieku dojrzewania i momenty udręki z niej związanymi z innych książkowych klasyków Kinga, takich jak Carrie – powieść ta również opowiada o tym, jak brutalne mogą być wobec siebie dzieci. Ci znęcający się nad innymi najczęściej szukają sposobu na poradzenie sobie z byciem prześladowanym we własnym życiu. Przemoc rodzi przemoc. Henry Bowers potrafi być brutalny. Widzimy jednak, że staje twarzą w twarz z własnymi lękami za każdym razem, gdy wraca do swojego domu. Do ojca, oficera policji i alkoholika w jednym. 

It to film, który od samego początku wie, co chce zrobić i jaką drogę obrać, by dotrzeć do celu. To film, który zna bardzo dobrze swoich odbiorców i bawi się z nimi w kotka i myszkę. Chemia w młodej obsadzie jest; wszystko dzięki obraniu dobrego kierunku przez reżysera – Andresa Muschiettiego i świetnym występie młodej obsady. Tegoroczne To w głównej mierze polecam każdemu, kto jest pozytywnie zakręcony na punkcie horrorów i wszystkim innym, którzy mieli jakąkolwiek styczność z twórczością Stephena Kinga. Nawet jeśli się nie spodoba, to zawsze istnieje szansa, że wyeliminuje niesmak, jaki pozostawiła filmowa Mroczna Wieża



Kategorie:Filmy, Horror

Tagi: , , , , , ,

1 reply

  1. Świetna ekranizacja. Bawiłem się fantastycznie i nie mogę doczekać się części drugiej. 🙂

    Polubienie

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: