„Dhalgren” (Samuel Delany) – recenzja

Niedawno w czasie zakupów na Amazonie, coś podkusiło mnie, żeby zacząć kolekcjonować książki z cyklu wydawniczego “SF Masterworks”, zawierającego uważnie wyselekcjonowane, najlepsze powieści fantastyczno-naukowe. Lekturę zacząłem od “Dhalgrena” (niestety niewydanego jeszcze w języku polskim) Samuela R. Delany’ego – przez jednych uważanej za genialne arcydzieło, a przez innych za bełkot (takiego zdania był chociażby Philip K. Dick). Jak dla mnie skończyła się przygoda z tą kontrowersyjną powieścią? Zapraszam do lektury recenzji.

Krótko o kwestiach technicznych – pod tym względem “Dhalgren” prezentuje się w najlepszym razie przeciętnie. Papier wykorzystany do druku jest niskiej jakości, a niewielki rozmiar czcionki nie pomaga w czerpaniu przyjemności z lektury. Sądzę, że w przypadku takiego cyklu jak “SF Masterworks” należało się bardziej postarać. Na plus natomiast należy zaliczyć przedmowę Gwyneth Jones, która nie tylko wprowadza nas w świat “Dhalgrena”, ale też opowiada o okolicznościach historycznych, w jakich powstawała książka oraz posłowie Williama Gibsona (znanego chociażby z „Neuromancera”).

Na początek wypadałoby wspomnieć słów kilka o czasach, w jakich powstawał “Dhalgren” (1974). W Stanach Zjednoczonych (jak i chyba na całym Świecie) były to naprawdę intensywne lata – protesty przeciwko wojnie, walka o prawa człowieka, czy też widmo zagłady nuklearnej – rozrywały ojczyznę Samuela R. Delany’ego. Dodajmy do tego fakt, że niedługo przed napisaniem “Dhalgrena”, autor doznał poważnego załamania nerwowego. Co wyszło z tego połączenia? William Gibson określił powieść Delany’ego jako “A riddle not meant to be solved” (w wolnym tłumaczeniu: “Zagadka, która nie ma zostać rozwiązana”).

You have confused the true and real

Miejscem akcji powieści jest zniszczone, upadłe miasto – Bellona, które wielokrotnie przywodziło mi na myśl skojarzenia z koszmarnym Silent Hill. W skutek jakiejś katastrofy, populacja Bellony spadła z dwóch milionów do około tysiąca, pozostali mieszkańcy łączą się w dziwaczne społeczności, nikt nie ma pojęcia, który tak naprawdę jest rok (miejscowa gazeta swobodnie każdego dnia swobodnie żongluje datami), na niebie widoczne są dwa księżyce, w wielu miejscach można dostrzec plakaty znanego wszystkim gwałciciela, a jakiekolwiek zasady moralne od dawna nie istnieją. To właśnie wizja zniszczonej, tajemniczej Bellony jest jednym z elementów, które w czasie lektury “Dhalgrena” zrobiły na mnie największe wrażenie.

Głównym bohaterem powieści jest 27-letni mężczyzna, schizofrenik, niepamiętający swojego imienia. Autor powieści wielokrotnie pokazuje nam niejednoznaczności dotyczące Kida (bo takie robocze imię nadaje mu inny mieszkaniec Bellony) – bohater i przestępca, wyglądający na dużo młodszego, niż jest w rzeczywistości, delikatny i brutalny, poeta i oszust etc.

W czasie lektury nie raz widać podobieństwa pomiędzy Kidem a autorem powieści, takie jak: choroba psychiczna czy problemy z określeniem swojej orientacji seksualnej. Jak zakończy się pobyt głównego bohatera w surrealistycznej Bellonie? Niestety “Dhalgren” nie udzieli Wam odpowiedzi (a przynajmniej w tradycyjnym znaczeniu tego słowa) na to pytanie.

Oprócz wspomnianego wcześniej Silent Hill, “Dhalgren” niejednokrotnie budził u mnie skojarzenia z twórczością Davida Lyncha – ciężki, oniryczny klimat, dziwne, absurdalne momentami dialogi, czy senne wizje bohaterów. Jeśli chodzi jednak o przystępność, dzieło Delany’ego zdecydowanie bardziej przypomina “Inland Empire”,czy  trzeci sezon  “Miasteczka Twin Peaks”, niż wcześniejsze, zdecydowanie łatwiejsze w odbiorze odcinki serialu. Pomimo swojej absurdalności, większość filmów Lyncha opowiada jednak jakąś konkretną historię i w taki czy inny sposób, nagradza cierpliwego widza odpowiedziami. Jak jest z “Dhalgrenem”?

W tej kwestii zgadzam się z Williamem Gibsonem i przytoczoną wcześniej jego wypowiedzią – powieść Delany’ego jest zagadką bez rozwiązania i po jej zakończeniu, wpadamy w pętlę prowadzącą nas na początek książki. Niepokojąca wizja świata pozbawionego zasad, wyjaskrawienie wydarzeń mających miejsce w latach 60. i 70. XX wieku, wariacja na temat różnych mitologii, wykorzystanie choroby psychicznej bohatera i całego społeczeństwa wraz z jego instytucjami, sprawiając, że dziwne staje się znane i bliskie, a bliskie i znane – dziwne i dalekie (w sumie ja przychylam się do tej właśnie opinii)… Teorii na temat tego, o czym tak naprawdę jest “Dhalgren” powstały już dziesiątki. Która z nich jest prawidłowa? Sądzę, że nie ma jednej prawidłowej słusznej odpowiedzi na to pytanie i w trakcie lektury, każdy czytelnik zrozumie powieść Delany’ego na swój sposób (zakładając, że nie przerwie jej w trakcie – ponad 800 stron z Kidem to nie lada wyzwanie).

Podsumowanie:

Pomimo iż w czasie lektury wielokrotnie dopadało mnie zwątpienie (szczególnie w drugiej połowie, gdzie co kilka stron pojawiają się naprawdę brutalne, wulgarne sceny), a zakończenie powieści nie oferuje czytelnikowi rozwiązania zagadki, jaką jest “Dhalgren”, nie żałuję, że sięgnąłem po powieść Delany’ego. Przypominający surrealistyczny koszmar świat Bellony i uczucie niepokoju towarzyszące lekturze na pewno pozostaną w mojej pamięci jeszcze przez długi czas. Jeśli będziecie mieli dość cierpliwości, aby przedrzeć się przez 800 stron nie zawsze (a raczej “rzadko kiedy”) przyjemnej, ale dającej sporo satysfakcji, lektury, to sądzę, że powinniście sięgnąć po powieść Delany’ego – jedyny w swoim rodzaju eksperyment literacki. W innym przypadku – odradzam.

Ocena: 7.5/10

A co Wy sądzicie o tej powieści? Jeśli szukacie innych, dobrych książek sci-fi do przeczytania, zachęcam do przejrzenia naszej listy.

Chcielibyście zostać patronami Fantasmarium i pomóc nam w dalszym rozwijaniu portalu? Gorąco zapraszamy do odwiedzenia naszego profilu w serwisie Patronite:



Kategorie:Klasyka, Książki, Sci-fi

Tagi: , , , , ,

2 replies

  1. Od tego samego pisarza polecam Babel-17, tez chyba wydany pod szyldem SF Masterworks. Opowiada o kontakcie z obcymi z punktu widzenia lingwistyki. 🙂

    Polubienie

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: