„Terror” (Dan Simmons) – recenzja

W ramach akcji “Grudzień z Grozą”, mającej przez cały miesiąc przybliżać czytelnikom książki, po które szczególnie warto sięgnąć zimą, postanowiłem napisać o prawdziwym klasyku na mroźne czasy, a mianowicie o “Terrorze” Dana Simmonsa. Czego dotyczy do niemalże 700-stronicowe tomisko? Zapraszam do lektury recenzji.

Na początek trochę zachwytów nad stroną techniczną wydania Vesperu – oprócz samej treści powieści, znajdziemy tutaj też dwadzieścia cztery strony zdjęć i ilustracji dotyczących odkryć polarnych XIX wieku, mapę wyprawy i posłowie dr. hab. Grzegorza Rachlewicza, przybliżające między innymi okoliczności ekspedycji Johna Franklina. Wisienką na torcie jest bardzo ładnie zaprojektowana okładka, nawiązująca do treści lektury. Po prostu piękne wydanie (podobnie jak w przypadku chociażby „Zgrozy w Dunwich”).

Dan Simmons, wielokrotny zdobywca prestiżowych nagród literackich takich jak Hugo, Bram Stoker Award, czy World Fantasy Award, autor między innymi wspaniałego cyklu “Hyperion”, tym razem postanowił zmierzyć się z historią polarnej wyprawy Johna Franklina. Tutaj warto napisać słów kilka o samej ekspedycji. W roku 1845, pod przewodnictwem wspomnianego Franklina, w poszukiwaniu Przejścia Północno Zachodniego wyruszyły dwa statki – HMS Erebus oraz HMS Terror. Kilka lat później o wyprawie słuch zaginął, a jej losów możemy domyślać się z dostępnych skrawków informacji, takich jak znaleziona w 1848 roku notatka, mówiąca między innymi o śmierci komandora Franklina. Co tak naprawdę doprowadziło do ostatecznej klęski ekspedycji? Ze znalezionych poszlak wynika, że mogły to być źle zapakowane konserwy, szkorbut, akty kanibalizmu wśród załogi, brak odpowiedniego przygotowania, no i oczywiście ekstremalne warunki pogodowe. Warto też wspomnieć, że dopiero w 2014 roku udało się odnaleźć wrak statku HMS Erebus:

Zajmijmy się jednak samą treścią powieści. Simmons bardzo starannie, wiarygodnie przedstawia warunki naturalne Arktyki, w których przyszło radzić sobie uczestnikom wyprawy Franklina (no może poza jedną nieścisłością – burze i wyładowania atmosferyczne, nękające załogi Erebusa i Terroru, w rzeczywistości niemalże w ogóle nie występują na obszarach polarnych). Dorzućmy do tego sugestywne opisy warunków pogodowych, czy klaustrofobicznych wnętrz statków, a uzyskamy coś naprawdę wyjątkowego. Autor umiejętnie, powoli buduje atmosferę grozy, dzięki czemu czytelnik może sam odczuć narastające napięcie i desperację członków załogi, którzy oprócz głodu, chorób i warunków atmosferycznych, będą musieli stawić czoła również tajemniczej “bestii z lodu”.

Wydarzenia te czytelnik poznaje głównie z perspektywy Francisa Croziera (dowodzącego Terrorem) i Johna Franklina, jednakże ich relacje przeplatane są też fragmentami dzienników zwykłych załogantów takich jak lekarze, uszczelniacze, czy lodomistrzowie, dzięki temu w trakcie lektury wielokrotnie miałem wrażenie, jakbym czytał dziennik pokładowy (co uważam za plus powieści – można lepiej wczuć się w jej klimat). Autor pozwala nam obserwować mikroświat Erebusa i Terrora – przyjaźnie pomiędzy marynarzami, ich konflikty etc.

Najbardziej wyrazistą postacią, według mnie, jest komandor Crozier – zgorzkniały alkoholik, ale przy tym nieustępliwy przywódca prawdziwy marynarz, dla którego swoistym kontrastem okazuje się być John Franklin – mężczyzna miękki i niekompetentny.

Do powszechnie znanych faktów dotyczących ekspedycji Franklina, Simmons dodaje informacje o tajemniczej kulturze Inuitów (o których członkowie załogi nie wiedzieli praktycznie nic, dopóki na ich pokładzie pojawiła się Lady Cisza), czy po prostu elementy fantastyczne (chociażby bestia).

Myślę, że najważniejszym motywem poruszanym przez autora, jest tutaj strach przed nieznanym i ludzka pycha. Członkowie ekspedycji (a w szczególności jej przywódca) nie są przygotowani na lodowe piekło, w którym przyjdzie im spędzić całe lata – statki nie są przygotowane na czekające je wyzwania, zapasy jedzenia bardzo szybko zaczynają się psuć, a sposoby żeglarzy na radzenie sobie z polarnymi warunkami, nie umywają się nawet do tych, stosowanych przez Eskimosów. Tajemnicza bestia z lodu okazuje się być, jak stwierdza doktor Goodsir, tylko jednym z diabłów torturujących załogę. Marynarze nie mają pojęcia, jak poradzić sobie z arktycznym piekłem, w wyniku czego ich postępowaniem zaczyna rządzić strach.

No właśnie, strach. W “Terrorze” Simmons pokazuje nam (podobnie jak chociażby Walter Miller w “Kantyczce dla Leibowitza”, czy Thomas Olde Heuvelt w “Hexie” – świetne książki, polecam), do czego jest zdolny człowiek czujący zagrożenie. Zasady moralne, czy przyjaźń przestają mieć znaczenie, dla zdecydowanej większości liczy się przetrwanie, nieważne jakim kosztem. Autor pokazuje nam pełen wachlarz ludzkich reakcji na niebezpieczeństwo – z jednej strony Francis Crozier, chcący ocalić ludzi, którzy mu zaufali, a z drugiej marynarze gotowi posunąć się nawet do aktów kanibalizmu, byle tylko przeżyć. Czytając “Terror” trudno nie zadać sobie pytania – kto jest większym potworem, bestia z lodu, czy zdesperowany człowiek?

Jeśli chodzi zaś o wady “Terroru” – o ile ja w czasie lektury niemal 700 stron znużony byłem może raz (ale myślę, że była to wina późnej godziny, a nie powieści), niejednokrotnie spotkałem się z opinią, że może się ona dłużyć. Należy też dodać, że akcja rozkręca się w tym przypadku dosyć wolno i sięgając po tę książkę Dana Simmonsa, należy uzbroić się w cierpliwość (według mnie warto!).

Podsumowując:

Trudno o lepszą “zimową książkę” niż Terror Simmonsa. Autor sprawia, że czytelnik może poczuć mróz nękający uczestników ekspedycji Franklina, a opowiadana historia naprawdę wciąga. W trakcie lektury kilkukrotnie miałem skojarzenie z innymi pozycjami obowiązkowymi na zimę, a mianowicie opowiadaniem H.P. Lovecrafta “W górach szaleństwa” i filmem Johna Carpentera “Coś”. Jeśli jesteście fanami literatury grozy albo po prostu chcecie przeczytać ciekawą książkę w sam raz na panujące za oknem mrozy – gorąco polecam.

Ocena: 9/10

PS. Czytaliście? Jak Wy oceniacie „Terror” Dana Simmonsa?



Kategorie:Horror, Klasyka, Książki

Tagi: , , , , , , , , , ,

7 replies

  1. >>niejednokrotnie spotkałem się z opinią, że może się ona dłużyć<<

    Być może czytelnikom, którzy cenią wartką akcję. Mnie akurat podobało się to powolne budowanie atmosfery, opisy życia codziennego w ekstremalnych warunkach. Uważam Terror za najlepszą książkę Simmonsa,

    Co do wydania, to jednak powieść zasługująca na twardą oprawę.

    Polubione przez 1 osoba

    • Też bardzo podobały mi się te opisy oraz spokojne, powolne budowanie napięcia.
      Jeśli chodzi o najlepszą książkę Simmonsa – dla mnie jest to jednak „Hyperion”, ale „Terror” jest tuż za nim.

      Polubienie

  2. Warto dodać, że również wrak HMS „Terror” został odnaleziony – we wrześniu 2016. A wiosną 2018 telewizja AMC wyemituje serial „The Terror” na podstawie powieści. W obsadzie m.in. Ciaran Hinds (jako Franklin), Jarred Harris (Crozier) i Tobias Menzies (Fitzjames).

    Polubione przez 1 osoba

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: