„Silmarillion” (J.R.R. Tolkien) – recenzja

Dosyć niedawno w księgarniach pojawiło się nowe wydanie, znanego chyba wszystkim wielbicielom fantastyki “Silmarillionu” J.R.R. Tolkiena. Czy warto wzbogacić swoją biblioteczkę o kolejną wersję tej wspaniałej książki (jeśli jeszcze żadnej nie posiadacie, nie ulega to wątpliwości)?

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, nowe wydanie “Silmarillionu” jest po prostu przepiękne – duży format, wspaniałe, ilustracje Teda Nasmitha oddające klimat historii, doskonałe, sprawdzone (jak zwykle zresztą) tłumaczenie Marii Skibniewskiej, a do tego wysokiej jakości papier sprawiają, że książka ta od razu stanie się swoistym Silmarillem w każdej biblioteczce. Nie można też zapomnieć o bardzo (naprawdę) przydatnej w czasie lektury mapce, przemowie Christophera Tolkiena oraz liście J.R.R Tolkiena do Miltona Waldmana (jego ówczesnego wydawcy), tablicach genealogicznych, czy też wskazówkach dotyczących wymowy, które dopełniają tego arcydzieła. Nowy “Silmarillion” to bez dwóch zdań najlepiej wydana książka, jaką miałem w rękach od naprawdę długiego czasu.

“Silmarillion” jest zbiorem opowieści dokumentujących historię tolkienowskiego uniwersum, poczynając od Muzyki Ainurów, poprzez legendy dotyczące największych bohaterów i złoczyńców Ardy, upadek Numenoru i wiele innych, a kończąc na świetnie wszystkim znanym momencie, gdy powiernicy Pierścienia odpływają do Szarej Przystani. Jak doszło do powstania Śródziemia? Kim są Valarowie? Jak Sauron zdobył swoją potęgę? Odpowiedzi między innymi na te pytania znajdziecie w czasie lektury.

J.R.R Tolkien, będąc praktykującym katolikiem, stworzył świat nawiązujący do wielu religii, tradycji i wierzeń – chociażby Iluvatar przypomina jedynego Boga, Melkor i Valarowie budzą wyraźne skojarzenia z aniołami i historią Lucyfera, Tulkas momentami wydaje się być kopią nordyckiego Thora, a z kolei czytając o końcu Numenoru, trudno nie wspomnieć Atlantydy. Mimo wielu takich podobieństw, autorowi udało się stworzyć oryginalny, tętniący życiem świat, gdzie każda rasa ma swoją kulturę, język i historię. Jeśli chcecie lepiej poznać świat, w którym rozgrywa się akcja “Władcy Pierścieni” i spojrzeć na niego w nowym świetle – “Silmarillion” po prostu musicie przeczytać.

Mamy tutaj charyzmatycznych bohaterów takich jak chociażby Beren, tragiczną historię rodu Feanora i wykutych przez niego klejnotów, dramatyczne zwroty akcji i naprawdę wciągającą fabułę, a to wszystko okraszone przepięknym językiem stosowanym przez autora – innymi słowy wszystko, co fan fantastyki mógłby sobie wymarzyć. Tym jednakże, co, według mnie, odróżnia w tym gatunku książkę bardzo dobrą od wybitnej, jest prawdziwe przesłanie autora, drugie dno ukryte pod wszystkimi elfami, krasnoludami i smokami. Co zatem sprawia, że “Silmarillion” możemy zaklasyfikować do tej drugiej grupy (a sądzę, że tak jest)?

Historia opowiadana przez Tolkiena prowokuje do rozważań chociażby na temat tego, czym tak naprawdę jest wiara i co czeka nas po śmierci (Iluvatar traktuje ją jako dar, a nie przekleństwo rodzaju ludzkiego)? W jakim celu ludzie zostali stworzeni? Czy też skąd bierze się zło i jak z nim walczyć? Moją ulubioną częścią “Silmarillionu” jest “Akallabeth”, przedstawiający historię Numenoru – wspaniałego królestwa długowiecznych ludzi, których strach i pycha doprowadziły do degeneracji, a następnie ich całkowitego upadku.

Czy “Silmarillion” ma jakieś wady? Kiedy czytałem go po raz pierwszy (byłem wtedy w liceum), nie zrobił on na mnie wielkiego wrażenia – ot książka fantasy, nic szokującego. Myślę jednak, że musiałem po prostu dojrzeć do tej lektury. Jeden z moich uczniów również stwierdził, że przy każdym kolejnym czytaniu, zauważa w niej coś nowego. Teraz w “Silmarillionie” podobało mi się po prostu wszystko i wciąż jestem zdumiony, jak kiedyś mogłem nie doceniać tej książki (tak jak wydawcy J.R.R Tolkiena zresztą – sam autor chciał, aby historia Silmarilli była wydana razem z “Władcą Pierścieni).

Podsumowując:

“Silmarillion” jest, według mnie, książką wybitną. Oprócz wspaniałej, wciągającej fabuły, bohaterów zapadających na długo w pamięć, czy wyrafinowanego języka autora, zmusza ona czytelnika do wielu przemyśleń. Ponadto możemy poznać historię Śródziemia sprzed czasów opisywanych we “Władcy Pierścieni” i lepiej zrozumieć całe uniwersum. Pozycja obowiązkowa dla … każdego.

Ocena: 10/10

Chcielibyście zostać patronami Fantasmarium i pomóc nam w dalszym rozwijaniu portalu? Gorąco zapraszamy do odwiedzenia naszego profilu w serwisie Patronite:



Categories: Klasyka, Książki, Zagraniczna fantastyka

Tags: , , , , , , , , ,

7 replies

  1. Świetna recenzja znakomitego Silmarillionu. Osobiście nie czuję potrzeby kilkukrotnego kupowania książki, którą już posiadam z powodu nowych „ciuszków”, ale najważniejsze dla mnie, że ten kamień milowy literatury fantasy jakim są książki Tolkiena wciąż trafia do nowych czytelników za sprawą kolejnych wydań.

    • Dzięki. 🙂 Rozumiem i też cieszę się z nowych wydań, bo więcej osób może sięgnąć po te piękne książki. Szkoda natomiast, że sporo dzieł fantasy i sci-fi albo bardzo trudno u nas dostać, albo kosztują naprawdę spore kwoty.

      • Smutna prawda. Niestety wydawnictwa nie będą drukowały czegoś, co kupi najwyżej garstka zapaleńców.

      • No niestety. Chociaż myślę, że nowe wydanie „Pikniku na skraju drogi”, czy „Kantyczki dla Leibowitza” sporo osób mimo wszystko by kupiło – książki genialne (szczególnie ta druga).

      • O, to będę musiał na nie kiedyś spojrzeć, bo z wymienionymi pozycjami dotąd nie miałem przyjemności.

        Swoją drogą zapraszam kiedyś na mojego bloga. Również piszę o rozmaitych dziełach związanych z fantastyką 😉

      • Gorąco polecam! Recenzje obu są już na blogu.

Trackbacks

  1. „Virion – Wyrocznia” (Andrzej Ziemiański) – recenzja

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: