„Wilcza godzina” (Andrius Tapinas) – recenzja

Po lekturze pozytywnej recenzji na blogu Łukasza Marciniaka (Hrosskar), postanowiłem sięgnąć po książkę litewskiego autora Andriusa Tapinasa – “Wilczą godzinę”. Czy rzeczywiście jest to, w ostatnim czasie, jedna z najciekawszych propozycji dla wielbicieli steampunku? Przekonajmy się.

Tradycyjnie zacznijmy się od strony technicznej. Tutaj wydawnictwo SQN Imaginatio, podobnie jak w przypadku chociażby “Królów Dary” czy “Ściany burz”, nie rozczarowało. Uwagę przyciąga na pewno pięknie zaprojektowana ilustracja na okładce, przedstawiająca rzeźbę żelaznego wilka (o którym więcej można dowiedzieć się w czasie lektury powieści). Następnie, po otwarciu książki, natrafimy między innymi na: mapę Wilna, wiadomość od autora dla czytelnika oraz dramatis personae. Oprócz tego w “Wilczej godzinie” znajdziemy wiele przypisów (objaśniających niektóre fakty historyczne, pisownię etc.),obszerny słowniczek oraz “od tłumacza” (warto przeczytać). Obok “W górach przeklętych” i “Namiestnika” jest to jedna ze zdecydowanie najładniej wydanych książek, jakie czytałem w ostatnim czasie. Jak zatem prezentuje się sama treść powieści?

Na początek warto wspomnieć, że jak pisze we wstępie autor, “Wilcza godzina” przedstawia wizję Wilna (często mitologizowanego w akademickim świecie) takiego, jakim chciałby je widzieć sam Andrius Tapinasa. Pomimo iż znajdziemy tutaj miejsca, czy osoby, które faktycznie odegrały znaczące role w historii Litwy (Jonas Basanavicius i Petras Vileisis – o nich więcej w notce od tłumacza), to zbieżność ta nie wpływa zbytnio na fabułę powieści.

Początek “Wilczej godziny” przypada na rok 1870 (szybko jednak przenosimy się do 1905). Rosja sprzedaje część swych ziem Rotschildom, którzy tworzą tak zwany Alians (unię wolnych miast), składający się z Wilna, Rewela (obecnie Tallin), Krakowa, Pragi i części Konstantynopola. Dodajmy do tego rewolucję parową, tworzące golemy loże wskrzesicieli (oskarżane nierzadko o nekromancję), alchemików i mechaników próbujących konstruujących automatony i wiele innych. Wizja świata przedstawiona przez Andriusa Tapinasa intryguje i zachęca do dalszej lektury.

Największym plusem powieści, według mnie, jest jednak bardzo plastyczny język stosowany przez autora. Chociażby pełne tajemnic Wilno odmalowane w “Wilczej godzinie” to prawdziwy majstersztyk. Opisy poszczególnych lokacji nie nudzą, a wręcz przeciwnie, pomagają  wciągnąć się w świat powieści. Największe wrażenie zrobiły na mnie wiecznie pracujące Paromieście (dzielnica) i mroczny, chylący się ku upadkowi Nowowilejsk (miasto w zamierzeniu mające być lepszą wersją Wilna).

Akcja powieści dzieje się wokół dwóch głównych wątków – tajemniczej Miły wraz z jej trzema automatonami oraz Szczytu Aliansu. Dlaczego Loża Wskrzesicieli chce porwać dziewczynę? Czym tak naprawdę jest wilcza godzina?  Jak skończy się zjazd największych europejskich potęg w Wilnie? O tym przekonacie się w trakcie lektury powieści.

Nieco warstwa fabularna i bohaterowie to największa bolączka powieści Andriusa Tapinasa.

W trakcie lektury wydawało mi się czasem, że autorowi, po naprawdę świetnym początku, nie udało się utrzymać tak wysokiego poziomu do samego końca powieści (albo prawie samego końca – ostatnie wydarzenia pozwalają mieć nadzieję, na naprawdę ciekawą kontynuację). O ile rozbudowane opisy, jak wspominałem, są zaletą powieści, o tyle czasem pojawiają się one w nieodpowiednich momentach i znacząco spowalniają akcję, co może być uciążliwe. Do tego należy dodać, pomimo bardzo oryginalnego świata, małą oryginalność przygód bohaterów, którzy, swoją drogą, momentami są po prostu do bólu naiwni (jak na przykład Obraitis w kwestii Charlesa Finleya, czy Twardowski jeśli chodzi o tego pierwszego) i jest ich po prostu za dużo, aby naprawdę zżyć się którymś z nich (największy potencjał miał tutaj na pewno legat Srebro).

Podsumowując:

Chociaż “Wilcza godzina” nie jest najbardziej oryginalną powieścią steampunkową i brak w niej wyrazistych bohaterów (być może dlatego, że postaci jest najzwyczajniej zbyt wiele), to jej czytanie sprawiło mi naprawdę wiele przyjemności. Plastyczne, piękne opisy Wilna zostaną z czytelnikiem jeszcze na długo po zakończeniu lektury, a uniwersum stworzone przez Tapinasa, pełne golemów, automatonów i innych konstruktów sprawie, że możemy spodziewać się naprawdę niezłego cyklu książek (pod warunkiem oczywiście, że autor dopracuje wspomniane wcześniej wady). Jeśli tylko przymkniecie oko na pewne niedociągnięcia fabularne i pozwolicie się uwieść wspaniałym opisom Paromieścia, Bied i innych dzielnic stolicy Litwy (a raczej jednego z wolnych miast Aliansu:)), to “Wilcza godzina” będzie dla Was naprawdę udaną przygodą czytelniczą. Jeśli jednak zależy Wam głównie na ciekawych bohaterach i oryginalnej fabule, książka Andriusa Tapinasa może niestety okazać się rozczarowaniem.

Ocena: 6.5/10

A co Wy sądzicie o „Wilczej godzinie”?



Kategorie:Książki, Sci-fi, Zagraniczna fantastyka

Tagi: , , , , , , ,

5 replies

  1. Opis Wilna świetny. Niestety, bohaterowie są jednowymiarowi, a fabuła nie oferuje niczego nowego. Można przeczytać, ale znaleźć lepszą powieść steampunkową nie jest trudno.

    Polubienie

  2. Jak na powieść steampunkową jak dla mnie trochę za mało steampunku. 😉 Autor skupił się na opisach Wilna i poszedł troszeczkę w kierunku powieści polityczno-szpiegowskiej. Nie zmienia to faktu, że jak na debiut autora to książka jest dobra, a zakończenie sugeruje całkiem przyzwoitą kontynuację.

    Polubione przez 1 osoba

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: