„W ciemnym zwierciadle” (Joseph Sheridan Le Fanu) – recenzja

Po przeczytaniu książek takich klasyków jak H.P. Lovecraft, M.R. James i Algernon Blackwood, postanowiłem zapoznać się z kolejną sławą literatury grozy, a mianowicie z Josephem Sheridanem Le Fanu i jego “W ciemnym zwierciadle”. Czy utwory takie jak “Prześladowca” i “Carmilla” potrafią dalej straszyć, czy może przegrały walkę z upływającym czasem? Przekonajmy się.

Jeśli chodzi o kwestie techniczne -“W ciemnym zwierciadle” zostało wydane naprawdę ładnie – przyjemna dla oka ilustracja na okładce, dobrej jakości papier i duża, czytelna czcionka, umilają doświadczenie czytelnicze. Plusem jest według mnie również krótka notka dotycząca autora, marzyłby mi się jednak wstęp na miarę tego z “Wendigo i inne upiory” Marka Nowowiejskiego, czy “Zgrozy w Dunwich” Macieja Płazy, nie ma jednak co narzekać. Skoro wszystko wydaje się być w porządku, możemy przejść dalej.

Na początek wypadałoby napisać słów kilka o samym autorze (będzie krótko). Le Fanu (1814-1873) uważany jest za jednego z ojców powieści gotyckiej i prekursora nowoczesnej powieści grozy. Teraz często stawiany w jednym rzędzie chociażby z Edgarem Allanem Poe, za życia nie doczekał się należnej mu sławy i dopiero dzięki M.R. Jamesowi, który pomógł w ponownym opracowaniu i wydaniu dzieł Irlandczyka (1923). Ciekawostką może być fakt, że pomimo uznaniu wielu innych klasyków, chociażby H.P. Lovecraft odnosił się do utworów Le Fanu chłodno (zwykł twierdzić, że są one po prostu nudne). Dość jednak wstępu biograficznego, zajmijmy się treścią “W ciemnym zwierciadle”.

W zbiorze znajdziemy pięć utworów, a mianowicie: “Zieloną herbatę”, “Prześladowcę” , “Sędziego Harbottle”, “Pokój w gospodzie Le Dragon Volant” i chyba najbardziej znane dzieło autora – “Carmillę”. Każdy z nich jest opisany jako studium przypadku, opracowywane przez fikcyjnego doktora Martina Hesseliusa – lekarza i naukowca specjalizującego się w badaniu chorób umysłowych, co pociąga za sobą wyszukany, nieco wykładowy język, który niestety momentami niekorzystnie wpływa na dynamikę utworów. W połączeniu z wieloma opisami życia codziennego bohaterów sprawiało to, że lektura czasami może się dłużyć.

Bynajmniej nie znaczy to, że dzieła Le Fanu nie potrafią przestraszyć. Największe wrażenie zrobiła na mnie na pewno “Zielona herbata”, przedstawiająca bardzo ciekawe spojrzenie na kwestię opętania – cierpienia jakim zostaje poddany wielebny Jennings są po prostu straszne. W tym i w pozostałych utworach (wyłączając “Carmillę”) mamy do czynienia z obiektywnym narratorem, który stara się wytłumaczyć opisywane zdarzenia w sposób naukowy, pozostawiając jednak ziarno niepewności – według mnie, był to bardzo dobry zabieg ze strony autora.

Bardzo podobał mi się też “Prześladowca”, w którym sceptyk, kapitan Barton, zostaje pewnego dnia wystawiony na działanie sił nadprzyrodzonych. Utwór trzyma w napięciu, a pierwszy kontakt z Obserwatorem od razu skojarzył mi się z krótkometrażowym horrorem “The smiling man” (polecam). Godnym uwagi jest też sen Bartona, przy którym chyba każdy czytelnik dostanie gęsiej skórki.

Niestety nieco gorzej jest już z “Sędzią Harbottle” i “Pokojem w gospodzie Le Dragon Volant” – tutaj szczególnie uciążliwe są spadki tempa oraz przydługie opisy, a same historie również nie wciągają, tak jak chociażby “Zielona herbata”.

Ostatni utwór z “W ciemnym zwierciadle” przedstawia nam chyba najbardziej sławną wampirzycę – hrabiankę Mircallę von Karnstein. Jej historię poznajemy dzięki wspomnieniom kilkunastoletniej Laury, której ojciec decyduje się wziąć pod opiekę młodą dziewczynę – tytułową Carmillę. Nastolatki (jedna z nich tylko z wyglądu) szybko się zaprzyjaźniają, ale coś wydaje się być nie tak. Naiwność narratorki potęguje tutaj atmosferę grozy, a sam czytelnik szybciej od niej zaczyna domyślać się prawdy. Jak skończy się historia styryjskiej królowej wampirów? O tym będziecie musieli przekonać się sami.

W trakcie lektury “Carmilli” trudno nie zwrócić uwagi na liczne podobieństwa ze słynną powieścią Brama Stokera – “Dracula”. Często można spotkać się z opinią, że bohaterka Le Fanu, była jedną z głównych inspiracji dla wampirzego wcielenia hrabiego (według mnie można to powiedzieć też o Azzo von Klatce, ale to już temat na osobny artykuł), a tajemniczy baron Vordenburg wydaje się mieć naprawdę wiele wspólnego z profesorem Van Helsingiem. Jeśli interesujecie się wampirami, zapraszam również do przeczytania mojego ostatniego artykułu na ich temat.

Podsumowanie:

W trakcie czytania “W ciemnym zwierciadle” często miałem mieszane odczucia. Z jednej strony utwory pełne są ciekawych pomysłów i potrafią przestraszyć, z drugiej jednak borykają się one z nużącymi spadkami tempa, czy po prostu dłużyznami. Koniec końców lektura sprawiła mi jednak sporą przyjemność, a książki jej autora są z pewnością jednymi z najbardziej przystępnych dla czytelnika starych dzieł. Uważam, że każdy fan literatury grozy, powinien przynajmniej dać szansę Sheridanowi Le Fanu. Polecam.

Ocena: 7/10

A co Wy sądzicie o twórczości Josepha Sheridana Le Fanu?



Kategorie:Horror, Klasyka, Książki, Różne

Tagi: , , , , , ,

1 reply

  1. „Zielona herbata” i „Carmilla” świetne, ale w pozostałych opowiadaniach niestety wieje nudą. Poe dużo lepszy. Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: