„OkoLica Strachu #6 czerwiec 2017” – recenzja

Po bardzo dobrych doświadczeniach z takimi książkami jak “Slade house”, czy “Dom z liści”, do swojej listy czytelniczej zacząłem dodawać coraz więcej przedstawicieli literatury grozy. Kierowany wieloma pozytywnymi opiniami, postanowiłem dać szansę jednemu z cenionych czasopism traktujących o tym gatunku – “OkoLicy Strachu”. Co z publikowanymi tam opowiadaniami? Artykuły publicystyczne trzymają poziom, czy może są po prostu wypełniaczami? Zapraszam do lektury recenzji czerwcowego numery “OkoLicy Strachu”.

Tradycyjnie zacznijmy zatem od strony technicznej. Już tutaj “OkoLica Strachu” zasługuje ,według mnie, na wyróżnienie. Piękna, klimatyczna ilustracja na okładce, ekologiczny, przyjemny w dotyku papier (delikatnie imitujący boazerię albo drewnianą podłogę) oraz dobra do czytania czcionka pozwalają w pełni oddać się lekturze. Jedynym problemem jest według mnie dosyć spora liczba literówek (na przykład “kiedt”, “okurzałem”, “poczyłęm”) oraz innych błędów (“moje moje”, “horror ewaluował”), które powinny zostać wyłapane na etapie korekty. Chociaż momentami drażnią, nie zabierają one jednak przyjemności z czytania.

Na 168 stronach pisma znajdziemy osiem opowiadań, trzy wywiady, sześć artykułów publicystycznych i komiks. Jak zatem prezentuje się zawartość “OkoLicy Strachu”?

Powiem od razu, że bardzo dobrze. 🙂 Pierwszym opowiadaniem jest “Nekromancja” Kennetha Granta, opatrzona przydatnym wstępem od tłumacza, gdzie dowiemy się na przykład o tym, że autor był sekretarzem Aleistera Crowleya (który pojawia się również w samym utworze), a jednym z częstych tematów w jego twórczości była perychoreza (przenikanie się światów w czasie i przestrzeni. Opowiadanie krótkie, klimatyczne (trochę lovecraftowe), dobrze wprowadzające do dalszej lektury.

Następnie możemy zapoznać się z “A diabeł kroczy między wami” Grzegorza Gajka. Niestety nie udało mi się wczuć w historię opowiedzianą przez autora, a wulgarny język i duża dawka brutalności to zdecydowanie nie moje klimaty (nie znaczy to jednak, że nie znajdzie ono swoich fanów).

Trzecie opowiadanie, “Pan Kukiełka”, według mnie najlepsze w tym numerze “OkoLicy Strachu”, to prawdziwa perełka. Dawidowi Kainowi udało się zbudować fantastyczny, niepokojący klimat (przywodzący na myśl chociażby film “Szósty zmysł”), a ciarki w czasie lektury są po prostu gwarantowane.

Kolejne dwa opowiadania – “Huba” Krzysztofa Zajasa i “Giermek i Śmierć” Przemysława Karbowskiego, czytało się dobrze, jednakże według mnie, zabrakło im “tego czegoś” – nie bałem się, a same historie mnie nie wciągneły.

Kolejnym opowiadaniem jest “Gorączka” Agnieszki Osikowicz-Chwai, które obok “Pana Kukiełki” zrobiło na mnie chyba największe wrażenie, w czerwcowym wydaniu “OkoLicy”. Świetny, gęsty klimat, intrygująco zarysowany świat,  interesująca historia (pomimo niewielkich, jak na mój gust, problemów z płynnością) – coś wspaniałego. Z ogromną chęcią przeczytałbym ciąg dalszy albo całą powieść autorki, osadzoną w uniwersum “Gorączki”.

Z pozostałymi dwoma opowiadaniami – “Spotkanie po latach” Krzysztofa Grudnika i “1941” Jakuba Tyszkowskiego miałem podobnie jak z “Hubą” oraz “Giermkiem i Śmiercią” – nie jest źle, ale czegoś mi w nich zabrakło.

Po zakończeniu lektury opowiadań, możemy przejść do wywiadów. W nowym numerze “OkoLicy Strachu” znajdziemy interesującą rozmowę “Rynek książki nie znosi próżni” z Aleksandrą Saługą. Opowiada ona, między innymi, o historii wydawnictwa “Albatros” i rynku wydawniczym w Polsce.

Następnie przeczytać możemy wywiad z Jackiem Ketchumem, Stevem Mayesem i Russellem Moore (gratka dla fanów tych panów) oraz Łukaszem „Zenialem” Szałankiewiczem (artystą, kuratorem muzyki elektronicznej) – ciekawa lektura.

Tym co jednak najbardziej interesowało mnie w “OkoLicy Strachu”, były jej artykuły publicystyczne – w wielu innych pismach okrutnie zaniedbywane, sprawiające wrażenie swoistych wypełniaczy stron, a nie tekstów pasjonatów dziedziny, która jest bliska naszym sercom. Nie zawiodłem się.

Publicystykę otwiera Olga Kowalska z interesującym, dobrze napisanym artykułem “U bram szaleństwa: Witajcie w Bedlam” (mój ulubiony w tym numerze), opowiadającym historię legendarnego szpitala dla umysłowo chorych. Mocny tekst.

Następnie przeczytać możemy część drugą cyklu “Horror zilustrowany, czyli o grozie w komiksach” Dominika Łuszczyńskiego – w czasie lektury naprawdę czuje się, że autor posiada wiedzę w temacie i interesuje się światem komiksu – ogromny plus, warto przeczytać.

Trzecim przedstawicielem publicystyki w czerwcowej “OkoLicy Strachu” są “Filmowe portowy – Quo Vadis, Ridley?” Simona Zacka, w którym dowiemy się co nieco o historii serii o ksenomorfach oraz kierunku w którym zmierzała i zmierza.

W kolejnym artykule – “Prawdziwe Archiwum X”, Jacek Radzymiński opowiada nam między innymi o Brytyjskim Towarzystwie Badań Parapsychicznych (de facto archetypie Archiwum X), parapsychologii i nieco mniej znanej działalności Arthura Conana Doyle’a.

Warto również zwrócić uwagę na “Nowe metody budzenia grozy w literaturze dla dzieci” Lidii Urbańczyk-Tulik – dobrze napisany, interesujący tekst.

Na zakończenie części publicystycznej dostajemy natomiast prawdziwą perłę – “Nie ma absolutu.” Marcina Knyszyńskiego. Autor opowiada nam historię owianego już legendą Adama Wiśniewskiego-Snerga, przedstawia nam jego filozofię, przybliża największe dzieła i zmusza do przemyśleń dotyczących człowieka i jego roli w świecie.

W “OkoLicy” znalazło się też coś dla fanów komiksu (oprócz artykułu Dominika Łuszczyńskiego”) – “Kijowskie wiedźmy”. Jako, że nie mam odpowiedniej wiedzy, aby ocenić “kreskę autora”, czy samą jakość ilustracji, powiem tylko, czytało/oglądało się go przyjemnie.

Podsumowując:

Lektura czerwcowej “OkoLicy Strachu” sprawiła mi ogromną frajdę. Czasopismo jest naprawdę dobrze zbalansowane –  opowiadania w większości trzymają dobry poziom, wywiady są ciekawe, a artykuły publicystyczne piszą prawdziwi pasjonaci gatunku i czyta się je po prostu świetnie. Oczywiście “OkoLica” ma swoje wady – duża ilość literówek momentami irytuje, no i zdarzają się w niej też słabsze utwory, ale nikt nie jest idealny. Według mnie, “OkoLica Strachu” (a przynajmniej jej czerwcowy numer) jest pozycją obowiązkową na półce każdego fana literatury grozy. Pozostaje czekać na kolejne wydanie.

Ocena: 8/10

PS. A Wy czytaliście już nowy numer „OkoLicy Strachu”? Jaka jest Wasza opinia?



Kategorie:Czytanie, Horror

Tagi: , , , ,

2 replies

  1. Dziękuję za tak pozytywną opinię – ogromnie się cieszę, że mój artykuł jest Twoim ulubionym. A to dopiero początek szponów szaleństwa! 🙂 Pozdrowienia!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: