„Opowiadania zebrane. Tom I” (Frank Herbert) – recenzja

Zaraz po przeczytaniu “Ślepowidzenia” i “Problemu trzech ciał” postanowiłem zabrać się za “Opowiadania zebrane” Franka Herberta i kontynuować swoją przygodę z fantastyką naukową (nieco lżejszą w porównaniu z wymienionymi tytułami). Czy warto sięgnąć po zbiór krótkich form literackich autora legendarnej “Diuny”? Przekonajmy się.

Tradycyjnie zacznijmy od strony technicznej. “Opowiadania zebrane” zostały wydane w twardej okładce, z bardzo ładnymi ilustracjami w wykonaniu Wojciecha Siudmaka, a papier wykorzystany do druku również jest najwyższej jakości. Pomimo iż znajdujący się w książce wstęp Franka Herberta nie dotyczy konkretnie tego zbioru, to bardzo dobrze wprowadza on nas do lektury i tematyki przez nią poruszanej (ponadto, co jest rzadkością, autor pokusił się o przedstawienie swojej interpretacji niektórych utworów). Pozostaje zatem zabrać się do czytania.

Chociaż “Opowiadania zebrane” Franka Herberta nie dotyczą uniwersum Diuny, to bardzo często można zauważyć w nich elementy, które później, w taki czy inny sposób, zostały wykorzystane, czy też rozwinięte w słynnym cyklu tego autora. Ponadto dobrze widoczne są główne elementy twórczości Herberta, które pozwoliły mu stać się jednym z największych autorów fantastyki naukowej – wizjonerskie spojrzenie na przyszłość i technologię oraz przemyślane budowanie świata. Po tym wstępie, przyjrzyjmy się zatem samej zawartości “Opowiadań zebranych”.

Zbiór otwiera krótkie “Szukasz czegoś”, o którym sam autor napisał we wstępie, że ma “niewygładzone krawędzie” (pomimo tego jest to według mnie naprawdę dobry utwór) i porusza temat granicy świadomości. Być może nie zdajemy sobie sprawy, ze wszystkich motywów kierujących naszym postępowaniem w życiu codziennym? Co, jeśli ktoś zaprogramował nas do danego postępowania? Uważam, że opowiadanie to bardzo dobrze oddaje klimat panujący w dużej części pozostałych krótkich form literackich autora – pod z pozoru prostą historią kryje się coś cięższego, często nawet niepokojącego.

Kolejnym utworem z “Opowiadań zebranych”, który zasłużył według mnie na wyróżnienie, jest na pewno “Zespół skłócenia” (nazywany też “Koszmarnym bluesem”). Frank Herbert dzieli się tutaj z nami dosyć ponurą wizją przyszłości, w której trudno odpowiedzieć sobie na pytanie “czy nie jestem obłąkanym, który śni tylko rzeczywistość?”.

Warto również zwrócić uwagę na “Planetę szczurów” (budzącą skojarzenie z “Fahrenheitem 451 Bradbury’ego), “Operację stóg siana” i “Kapłanów PSI”, w których wyraźnie widać zamiłowanie Franka Herberta do opisywania politycznych intryg (co zostanie wykorzystane później w “Diunie”). Bardzo dobre wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie “Przerwać ogień”, gdzie autor pokazuje, że coraz to nowe narzędzia, które “powinny położyć kres wszelkim wojnom”, w rzeczywistości wcale tego nie robią. Skłania ono do przemyśleń na temat wojny i samej natury ludzkiej. “Przemoc jest częścią ludzkiego życia! Częścią ludzkiego życia jest żądza władzy. Dopóki ludzie jej nie zdobędą, zrobią wszystko, nie przebierając w środkach, by ją zdobyć!”.

Ciekawie prezentują się również “Jajo i popioły” (będące swoistym eksperymentem Herberta dotyczącym lingwistyki) i “Przypomnieć sobie” (ciekawa wizja Pierwszego Kontaktu, budząca skojarzenia chociażby z dosyć świeżym jeszcze filmem “Nowy początek”).
Najbardziej jednakże w “Opowiadaniach zebranych” Franka Herberta podobały mi się utwory, dotyczące duetu agentów mających oceniać, czy cywilizacja danej planety może w przyszłości stać się zagrożeniem dla ogólnego pokoju i w razie czego podejmować działania prewencyjne – Lewisa Orne’a (którego autor opisuje niczym Robert E. Howard swojego Conana :)) i Umbo Stetsona.

W swoich opowiadaniach Herbert porusza wiele trudnych, interesujących tematów, takich jak wojna (czy istnieje rozwiązanie, które wyeliminowałoby ją z naszego świata?), pierwszy kontakt z obcą cywilizacją (jak on by wyglądał, jak byśmy się z nią porozumieli?), czy po prostu przyszłość ludzkości, nie tracąc jednak przy tym przystępnego, dosyć lekkiego stylu (bardzo rzadko zdarza mu się zahaczyć o hard sci-fi). Jak już wcześniej pisałem, utwory autora Diuny często posiadają drugie dno, co zachęca (ale nie zmusza) do myślenia.

Przejdźmy zatem na chwilę (naprawdę tylko na chwilę), do wad “Opowiadań zebranych” Franka Herberta. Mimo wszystko nie są one “Diuną” – styl autora nie jest jeszcze tak dopracowany, a pomysły i świat nie są jeszcze tak rozwinięte jak w największym jego dziele. Nie wszystkie utwory trzymają też równie wysoki poziom (na przykład “Nic” i “Koniec psów”, których po prostu nie czułem).

Podsumowanie: “Opowiadanie zebrane” Franka Herberta to, z małymi wyjątkami, zbiór naprawdę dobrych, krótkich form literackich w wykonaniu jednego z najsłynniejszych autorów fantastyki naukowej. Książkę napisana jest w przystępny sposób (bariera wejścia jest na pewno drastycznie niższa niż w przypadku opisywanego ostatnio “Ślepowidzenia”, czy “Problemu trzech ciał”) i czyta się ją po prostu przyjemnie. Pomimo iż nie jest to poziom chociażby “Diuny”, to według mnie na pewno warto się zapoznać z tym zbiorem opowiadań (szczególnie będąc fanem Franka Herberta).

Ocena: 7/10



Kategorie:Klasyka, Książki, Sci-fi, Zagraniczna fantastyka

Tagi: , , , ,

2 replies

  1. Cały czas mam problem z sięganiem po opowiadania. Wolę powieści, chociaż zwykle, gdy już wybiorę jakiś zbiór opowiadań to się nie zawodzę na nim. Fantastyka naukowa brzmi intrygująco i mimo, iż nie jestem przekonana (przez to własne umysłowe zrycie) to zanotuję sobie tę pozycję 🙂

    Polubienie

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: