„Slade House” (David Mitchell) – recenzja

Jakiś czas temu polecono mi nową książkę z serii “Uczta Wyobraźni” – “Slade House”. Uznałem, że mała przerwa pomiędzy kolejnymi zbiorami opowiadań Roberta E. Howarda nie powinna zaszkodzić i sięgnąłem właśnie po horror Davida Mitchella. Czy jest to kolejna bardzo dobra książka autora “Czasomierzy”, czy może zwykły, dobrze reklamowany średniak? Przekonajmy się.

Jeśli chodzi o sprawy techniczne – bardzo ładnie, minimalistycznie zaprojektowana okładka “Slade House” przyciąga uwagę, a sama książka (jak chyba wszystkie pozycje z “Uczty Wyobraźni”), po prostu ładnie prezentuje się na półce. Podobnie jednak jak w przypadku recenzji “Mitologii Nordyckiej” Gaimana, muszę przyznać, że treść lektury aż prosi się o ilustracje. Szkoda też, że do przeczytania mamy tylko 187 stron.

Jak już zasugerowałem w poprzednim zdaniu, “Slade House” bardzo mi się podobał i póki co jest dla mnie jedną z przyjemniejszych lektur, które przeczytałem w 2017 roku (pomimo iż przez pierwsze 30 stron miałem wrażenie, że to po prostu sztampowa historia o wampirach). Zatem kilka słów o fabule – co jakiś czas wyjątkowa osoba postanawia odwiedzić tytułowy dom, przechodzi przez małe żelazne drzwiczki pojawiające się na murze przy Slade Alley i ginie bez wieści. Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się czegoś więcej na temat Slade House i jego lokatorów (autor dawkuje informacje w taki sposób, że trudno oderwać się od czytania). Aby uniknąć spoilerów powiem tylko, że czytelnik może spodziewać się naprawdę dobrze napisanego horroru z elementami okultyzmu i czarnej magii.

Warto też wspomnieć, że David Mitchell bardzo dobrze buduje napięcie i niepokojący klimat (który jest z pewnością jedną z największych zalet powieści), bohaterowie są wiarygodni (inaczej widzi świat dziecko, inaczej napalony policjant w średnim wieku), a cała fabuła jest świetnie przemyślana. Jak potoczą się losy rodzeństwa ze Slade Alley? Czym jest Antyfona, Luka, czy Operandi? Jak daleko można się posunąć dla uzyskania nieśmiertelności? Żeby poznać odpowiedzi na te pytania, będziecie musieli sięgnąć po horror Davida Mitchella “Slade House”.

Działające na wyobraźnię, dopracowane opisy oraz ciężki klimat całej lektury sprawiają, że momentami naprawdę można się przestraszyć, albo przynajmniej poczuć nieswojo. Na szczególną uwagę zasługują na pewno sceny rytuałów, “ślepe obrazy”, “twister z ciał” i po prostu wspaniale rozegrana scena z “sms’ami od dziewczyny”.

Muszę przyznać, że miałem nadzieję na nieco inne zakończenie, jednakże to, które autor wybrał dla “Slade House” na pewno może się podobać i trudno uznać je za wadę książki. Szkoda jednak, że jest ona stosunkowo krótka (w tak ciekawym świecie chciałoby się zanurzyć na nieco dłużej niż 187 stron) i brak w niej ilustracji (wyłączając naprawdę klimatyczną okładkę). Oprócz wyżej wymienionych kwestii, ciężko cokolwiek zarzucić powieści autora “Czasomierzy” i “Widmopisu”.

Podsumowanie: “Slade House” Davida Mitchella to przemyślany, dobrze napisany horror, lekturze którego czytelnikowi towarzyszy stałe uczucie niepokoju. Fabuła jest dopracowana, bohaterowie dobrze zaprojektowani, a opowiadana historia po prostu wciąga i trudno oderwać się od czytania. Szczerze polecam każdemu fanowi horrorów z elementami fantastyki i okultyzmu. Przyjemny wieczór z dreszczykiem emocji gwarantowany.

Ocena: 7.5/10



Kategorie:Horror, Książki, Zagraniczna fantastyka

Tagi: , , , ,

4 replies

  1. Własnie jestem w trakcie lektury 🙂 Póki co to jeden z lepszych horrorów, jakie ostatnio czytałam.

    Polubione przez 1 osoba

  2. W sumie dobrze, że ta książka objętościowo jest taka, że można ją połknąć w jeden wieczór bez jakiegoś kompletnego zarywania nocy. Chętnie po nią sięgnę, bo mam ostatnio właśnie smaka na horrory. Poza tym w ogóle mam do uzupełnienia dużą ilość lektur z serii „Uczta wyobraźni”, większość, które chciałabym przeczytać już mam i czekają. Wydaje mi się, że to całkiem niezła seria i mam nadzieję na wiele niezwykłych lektur 🙂

    Lubię to

    • Gorąco polecam. 🙂
      A co do „Uczty Wyobraźni” – też mam kilka pozycji do nadrobienia, a niestety nie wszystkie są dostępne w sklepach. Będzie buszowanie po Allegro.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: