„Solomon Kane” (Robert E. Howard) – recenzja

Po przeczytaniu zbioru opowiadań “Conan i pradawni bogowie”, postanowiłem kontynuować przygodę z twórczością Roberta E. Howarda i sięgnąłem po kolejną jego książkę – “Solomon Kane – okrutne przygody”. Czy była tak dobra jak ta o Cymeryjczyku? Czy może poziomem równała do fatalnego filmu “Solomon Kane”? Przekonajmy się!

salomon-kane-fantasmarium-recenzja

Standardowo zacznijmy od strony technicznej. Tak jak w przypadku “Conana i pradawnych bogów”, wydawnictwo Rebis zrobiło świetną robotę. Oprócz jedenastu opowiadań o Solomonie, znajdziemy tutaj między innymi interesującą przedmowę wprowadzającą do świata Kane’a, notkę “Ku pamięci Roberta E. Howarda” w wykonaniu samego H.P. Lovecrafta, krótką biografię autora oraz notatki dotyczące jego oryginalnych tekstów. Oprócz tego w książce znajduje się bardzo dużo pięknych ilustracji w wykonaniu Garyego Gianniego. Pozostaje nam zatem przejść do samej treści.

Na początek wypada przyjrzeć się samemu bohaterowi. Solomon Kane był wysokim, dobrze zbudowanym Anglikiem, purytaninem, fanatykiem opętanym ideą obrony słabszych i oczyszczenia świata ze zła. Już pierwsze opowiadanie – “Czaszki wśród gwiazd”(jedno z lepszych w całym zbiorze) pozwala nam dowiedzieć się naprawdę dużo o głównym bohaterze, kiedy postanawia on podążyć bardziej niebezpiecznym szlakiem, aby uwolnić wioskę od grasującego w jej pobliżu demona.

„Jedyną bowiem bronią człowieka jest odwaga, która nie cofnie się nawet sprzed samych bram piekła i której nawet legiony piekieł nie potrafią stawić czoła”.

Sam Solomon zapytany o to kim jest, przedstawia się w następujący sposób: “Niczym więcej nad wędrowca, człowiekiem bez ziemi, ale przyjacielem wszystkich w potrzebie”.

fantasmarium-solomon-2

Główny bohater jest jednakże bardziej skomplikowany, niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Pomimo postrzegania się za narzędzie w rękach Boga, zawsze po dokonanej zemście Kane ma poczucie daremności, wydaje mu się, że nie stało się żadne dobro, a złoczyńca w jakiś sposób uniknął sprawiedliwości. Co więcej, w opowiadaniu “Skrzydła w nocy”przeklina bogów i przeznaczenie. W trakcie lektury warto zwrócić uwagę na takie właśnie niekonsekwencje Solomona, które czynią go bardziej ludzkim.  

Przechodząc natomiast do treści opowiadań – akcja toczy się w około szesnastym wieku i zabiera nas w różne zakątki świata (poczynając od Anglii i Francji, a kończąc na tajemniczych dżunglach Afryki). Niestety poziom nie jest tak wyrównany, jak w przypadku chociażby “Conana i pradawnych bogów” – niektóre utwory są naprawdę dobre, o innych natomiast można zapomnieć zaraz po przeczytaniu.

Na wyróżnienie zasługują na pewno “Czaszki wśród gwiazd” (które wspaniale oddają klimat przygód Kane’a i wprowadzają nas do jego świata), “Czerwone cienie” (które chyba najlepiej pokazuje, jakim człowiekiem jest Solomon), “Księżyc czaszek” (ciekawa fabuła, dobre tempo – czyta się po prostu świetnie), “Wzgórza Umarłych” (kolejna interesująca, afrykańska przygoda), czy według mnie najlepsze w całym zbiorze “Skrzydła w nocy”.

solomon-1

Gorzej natomiast wypadają utwory takie jak “Prawa ręka zatracenia”, “Grzechot kości”, czy “Błękitny płomień zemsty”, którym po prostu brakowało “tego czegoś”, co czyni twórczość Howarda prawdziwie wspaniałą.

Warto też wspomnieć, że o ile w opowiadaniach o “Conanie” można doszukać się od czasu do czasu smaczków, które można skojarzyć z dziełami H.P. Lovecrafta (który był przyjacielem Roberta Howarda), o tyle w przypadku “Solomona Kane’a” trafiamy na nie dosłownie co kilka stron (opisy przedwiecznej grozy, przemyślenia głównego bohatera).

Często można spotkać się z opinią, że Kane (tak samo Kull) był dla Roberta E. Howarda swoistym poligonem, na którym mógł on doszlifować swój wspaniały, energetyczny styl, z którego znane są chociażby opowiadania o Conanie. Uważam, że jest to widoczne chociażby w słabszych, mniej dopracowanych opowiadaniach o Solomonie, które wymieniłem wcześniej.

solomon-4

Podsumowując: “Solomon Kane” to dobry, chociaż niestety nierówny, zbiór opowiadań. Znajdziemy tutaj perełki (są to głównie utwory mające miejsce w afrykańskiej dżungli), które każdy wielbiciel fantastyki powinien przeczytać, ale też pozycje zdecydowanie słabsze. Niemniej lektura przygód posępnego purytanina sprawiła mi wiele radości, dlatego też jestem w stanie polecić ją z czystym sercem (szczególnie fanom twórczości Roberta E. Howarda). Dobra książka.

Ocena: 6.5/10



Kategorie:Klasyka, Książki, Zagraniczna fantastyka

Tagi: , , , ,

3 replies

  1. Ja niestety nie przebrnąłem. Sporo słabszych tekstów, kilka niedokończonych – to zdecydowanie coś dla fanów autora, a nie dla po prostu ludzi lubiących czytać.

    Polubienie

    • Nie wiem dlaczego, ale Twój komentarz automatycznie przeszedł mi do spamu, dopiero dzisiaj go wygrzebałem.
      Zgadzam się, jest kilka słabszych i niedokończonych, mi jednak wystarczyły te lepsze. Dzięki za komentarz. 🙂

      Polubienie

Trackbacks

  1. Serial o wampirach, którego potrzebowaliśmy – „Castlevania”

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: