„Conan i Pradawni Bogowie” (Robert E. Howard) – recenzja

Dobrych kilka lat temu miałem już krótką przygodę z opowiadaniami Roberta E. Howarda o Conanie, jednakże nie zrobiły one na mnie oszałamiającego wrażenia. Na szczęście ostatnio zaczęliśmy ze znajomymi przypominać sobie stare hity z Arnoldem Schwarzeneggerem i po niezwykle udanych wieczorach z “Commando” i “Predatorem”, przyszedł czas na “Conana Barbarzyńcę”. Wbrew początkowym obawom film przetrwał próbę czasu, a doskonała muzyka Basila Poledourisa pozwoliła nam przeżyć niezapomniane chwile ze słynnym Cymeryjczykiem. Po tym wydarzeniu postanowiłem dać opowiadaniom Howarda jeszcze jedną szansę i kupiłem zbiór “Conan i pradawni bogowie”. Muszę przyznać, że była to jedna ze zdecydowanie najlepszych decyzji w moim życiu i do prawdziwego poznania Conana musiałem po prostu dojrzeć. 🙂

conan-howard-recenzja-fantasmarium

Od strony technicznej “Conan i Pradawni Bogowie” prezentuje się po prostu wspaniale. Ilustracje Marka Schultza robią ogromne wrażenie, a wprowadzenie Patrice’a Louinet pozwala dowiedzieć się nieco więcej o Robercie E. Howardzie oraz jego twórczości, dzięki czemu lepiej zrozumiemy samego Conana. Warto też wspomnieć, że oprócz trzynastu opowiadań, w wydaniu Rebisu znajdziemy również szkice przygotowane przez autora przygód Cymeryjczyka, dodatkowe informacje dotyczące epoki hyboryjskiej i jej ludów oraz pierwszą, prototypową wersję “Feniksa na mieczu”. Bym zapomniał – na okładce widnieje bardzo ładna ilustracja Marka Schultza (który wykonał również pozostałe, wspaniałe obrazy – warto zajrzeć na jego stronę), dotycząca opowiadania “Sadzawka czarnych ludzi”. Przejdźmy zatem do samej treści “Conana i pradawnych bogów”.

Nie jest tajemnicą, iż Robert E. Howard nie był fanem cywilizacji, co widać w wielu jego opowiadaniach. Za przykład może nam posłużyć cytat z “Wieży Słonia” – “ Ludzie cywilizowani są bardziej grubiańscy od barbarzyńców, ponieważ wiedzą, że ich chamstwo nie rozszczepi ich czaszki” albo fragment z “Królowej Czarnego Wybrzeża” (według mnie jednego z najlepszych opowiadań o Conanie) – “Niech nauczyciele, kapłani i filozofowie łamią sobie głowy nad problemem realności i ułudy. Jak wiem tylko, że jeśli życie jest ułudą, to ja sam jestem nią nie mniej, a w ten sposób ułuda staje się dla mnie rzeczywistością. Żyję, promieniuję życiem, kocham, zabijam i jestem zadowolony”. Howard przelewa swoje poglądy na potężnego barbarzyńcę, nie czyniąc go przy tym wszakże bezmyślną maszyną do zabijania, a wręcz przeciwnie – Conan to mężczyzna zdolny do refleksji, żyjący według swojego kodeksu – “Różne są obyczaje w różnych krajach, ale jeśli człowiek jest dość silny, może narzucić niektóre z własnych zwyczajów wszędzie!”, kocha walkę i piękne kobiety, cieszy się chwilą. W większości przypadków trudno nie zgodzić się z Cymeryjczykiem -w odróżnieniu od swoich cywilizowanych przeciwników jest on do bólu konsekwentny i żyje w zgodzie ze swoimi zasadami (jakiekolwiek by one nie były).

conan-i-pradawni-bogowie-fantasmarium

Do zderzenia barbarzyństwa z cywilizacją nie dochodzi jednakże tylko w mikro skali (cymeryjczyk kontra nobilowie etc.), ale też w skali makro – era hyboryjska zamyka w jednym świecie ogromną ilość dzikich ludów (Piktowie, Kozacy, Vanirowie, AEsirowie i wiele innych) z bardziej rozwiniętymi państwami. Dzięki tak stworzonemu uniwersum Conan zostanie hetmanem kozackim, królem Aquilonii, piratem, czy dowódcą plemienia Bakalahów. Z jakim przygodami będzie się to wiązało? Zachęcam do lektury (zakładam, że oprócz mnie istnieją jeszcze jakieś osoby, które też popełniły błąd zaniechania wyruszenia w tę barbarzyńską podróż)! 🙂

conan-i-wieza-slonia-fantasmarium

Co zaś do samych opowiadań – nie zostały one umieszczone w kolejności chronologicznej. “Conana i Pradawnych Bogów” będziemy czytać tak, jak chciał tego Robert Howard, dlatego też zaczniemy od “Feniksa na mieczu”, gdzie Cymeryjczyk jest już królem Aquilonii, by chwilę później przenieść się do czasów, gdy był złodziejem. Dlaczego? Ciekawie tłumaczył to sam autor: “Spisując te opowieści, zawsze czułem się mniej ich twórcą, a bardziej kronikarzem jego przygód, jakby mi je opowiadał… Przeciętny łowca przygód prawi historie o swym wędrownym życiu na chybił trafił, rzadko trzymając się jakiegoś uporządkowanego planu.”.

conan-corka-lodowego-olbrzyma-fantasmarium

Pomimo iż wszystkie opowiadania ze zbioru “Conan i Pradawni Bogowie” trzymają równy, bardzo wysoki poziom, na wyróżnienie zasługują według mnie “Wieża Słonia”, “Szkarłatna Cytadela” i “Królowa Czarnego Wybrzeża”, które sprawiły, że faktycznie poczułem się, jak na barbarzyńskiej wyprawie. Coś wspaniałego.

Warto również wspomnieć, że Robert E. Howard był korespondencyjnym przyjacielem H.P. Lovecrafta, a wyniki ich takiej czy innej współpracy, widać według mnie chociażby we wspomnianej “Wieży Słonia” (mieszkańcy planety Yah Yogah) czy “Diable w Stali” (wioska Dagon). Niektóre potwory, którym czoła stawić musi Conan, mogłyby też spokojnie odnaleźć się w Dunwich, czy w innym przeklętym mieście. 🙂

conan-i-pradawni-bogowie-2-fantasmarium

Nie wiem, czy jest to wynik mojej obecnej fascynacji uniwersum Conana (i zapętlonej od około miesiąca muzyki Basila Poledourisa), czy Robert E. Howard faktycznie stworzył nieskazitelne arcydzieło, ale w tej chwili nie potrafię doszukać się żadnych wad w zbiorze “Conan i pradawni bogowie”. Być może za jakiś czas uda mi się coś tutaj dopisać (chociaż mam nadzieję, że tak się nie stanie).

Podsumowując: “Conan i Pradawni Bogowie” to na pewno jedna z najlepszych książek fantasy, jakie czytałem i mogę teraz dumnie dołączyć do grona osób wybuchających świętym oburzeniem, gdy ktoś wykaże się ignorancją w kwestii twórczości Howarda. Opowiadania czyta się jednym tchem, Cymeryjczyk jest charyzmatycznym bohaterem z krwi i kości, przygody są emocjonujące, opisy robią wrażenie (chociażby lochy nekromanty w “Czerwonej Cytadeli”) i co najważniejsze – lektura po prostu sprawia przyjemność. Polecam każdemu!

Ocena: 10/10

PS. Jeśli szukacie innych książek fantasy, które warto przeczytać, polecam lekturę tej listy. 🙂



Kategorie:Klasyka, Książki, Zagraniczna fantastyka

Tagi: , , , , , ,

6 replies

  1. O tym, że ktoś taki jak Conan istnieje dowiedziałam się na Pyrkonie 2016 w trakcie spotkania z Ćwiekiem, który go uwielbia XD Nie znam filmów i książka zdecydowanie nie stanie się moim „must read”, Może kiedyś: ale obecnie tłumaczenia są dla mnie coraz bardziej bolesne, dlatego łatwiej jest mi zdecydować się na coś polskiego.

    Polubienie

  2. Książki z Conanem czytałam jeszcze w liceum i przyznaję, że całkowicie uleciał mi z głowy. Trzeba będzie sobie odświeżyć tego bohatera.

    Polubienie

  3. Ostatnio sięgnąłem po innego howardowskiego bohatera – Solomona Kane’a – i w opisach jego przygód jeszcze bardziej widać pisarską bliskość Howarda i Lovecrafta, niektóre ze zdań brzmią wręcz jak wyjęte prosto z kart opisujących Cthulhu, Yog-Sothotha i inne wytwory mistrza z Dunwich.

    Polubienie

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: