„Futu.re” (Dmitry Glukhovsky) – recenzja

Kilka dni temu jeden z czytelników Fantasmarium polecił mi przeczytanie powieści “Futu.re” Dmitry’ego Glukhovskiego, gdyż powinna się ona znaleźć na liście “dobrych, nieco mniej znanych, książek fantasy i sci-fi”, po które warto sięgnąć. Miałem dobre skojarzenia z autorem (“Metro 2033” było niezaprzeczalnie jednym z moich odkryć czytelniczych w 2016), dlatego też bez większego ociągania wybrałem się do księgarni i dokonałem zakupu. Czy “Futu.re” rzeczywiście może być uważane za najlepszą książkę Glukhovskiego? Przekonajmy się.

Future-recenzja

Od strony technicznej “Futu.re” prezentuje się dobrze – ładna, klimatyczna okładka (niestety wykonana ze sztucznego, nieprzyjemnego materiału), przedstawiająca maskę Apollina (taką, jakie noszą przedstawiciele Falangi), dobry papier, wspaniałe ilustracje Sergeya Kritskiy’ego oraz wygodny format. Pozostaje zabrać się do czytania.

Jak wyglądałby świat, gdyby ludzie byli nieśmiertelni? Mielibyśmy więcej czasu na realizowanie swoich marzeń, podbój kosmosu, odkrycia technologiczne, czytanie dobrych książek… Glukhovsky przedstawia nam jednak zupełnie inną, brutalną, wizję takiej rzeczywistości – świat jest przeludniony, jego mieszkańcy żyją w ogromnych, sięgających wysoko ponad chmury wieżowcach, codziennie zachęcani są do brania pigułek błogości (antydepresantów), a zakładanie rodziny wiąże się z bardzo poważnymi konsekwencjami (nawet bardziej niż w rzeczywistości). W Europie (mocarstwie, które wchłonęło kraje wcześniej je tworzące) obowiązuje tzw. “Prawo Wyboru”, mające zapobiec rodzeniu się nowych dzieci i tym samym pogłębianiu się przeludnienia. Para spodziewająca dziecka zostaje postawiona przed następującym wyborem – aborcja i zachowanie swojej nieśmiertelności czy przyjęcie zastrzyku powodującego bardzo szybkie starzenie się u jednego z rodziców i oddanie dziecka do Internatu (jeśli nie zostało ono wcześniej zarejestrowane). Brzmi okrutnie? To nie wszystko. Takie dzieci szkolone są następnie na Nieśmiertelnych, członków organizacji zwanej Falangą, której głównym zadaniem jest właśnie identyfikowanie nielegalnych rodzin i dawanie im “wyboru”.

Przez zdecydowaną większość (o tym w jednym z kolejnych paragrafów) powieści autorowi udaje się znaleźć idealny balans pomiędzy akcją, a opisami i przemyśleniami bohaterów. W połączeniu z niepokojącą, mroczną fabułą, tworzy to naprawdę ekscytującą, ale przy tym prowokującą do przemyśleń książkę. Warto również wspomnieć, że utrzymuje się to aż do samego końca powieści – zakończenie zdecydowanie nie rozczarowuje.

Glukhovskiemu po raz kolejny udało się się stworzyć zmuszający do refleksji, szczegółowy świat, o którym trudno mi będzie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury.

Co zaś do bohaterów powieści – według mnie jest to jeden z największych plusów “Futu.re”. Są oni konsekwentni aż do bólu i zawsze postępują zgodnie ze swoją naturą. Rozwój postaci jest wiarygodny, systematyczny – jakiekolwiek zmiany mają poparcie w doświadczeniach bohaterów i ich obecnej sytuacji. Nie ukrywam, że momentami było to irytujące – czasem po prostu bardzo chciałem, aby ktoś postąpił wbrew sobie. 🙂

Głównym bohaterem “Futu.re” jest Jan Nachtigall nr 717, członek Falangi, jeden z Nieśmiertelnych, który po kolejnej udanej akcji, zostaje wezwany do biura wpływowego ministra Ericha Schreyera (bardzo ciekawa postać), aby otrzymać propozycję mogącą zmienić jego wieczne, ale nie do końca szczęśliwe życie. Oprócz nich spotkamy się też z wieloma innymi, intrygującymi osobami, takimi jak Annelie, Jesus Rocamora, Beatrice Fukuyama, czy demoniczny “503”. Jak potoczą się ich losy? O tym będziecie musieli przekonać się sami.

Świat przedstawiony przez Glukhovskiego przypomina mi do pewnego stopnia moje ukochane “Miasteczko Twin Peaks” – pod szczęśliwą fasadą, pełną radosnych, pięknych ludzi, kryje się zło i zepsucie. Uważam, że bardzo ciekawym motywem jest tutaj wspomniana przez jedną z bohaterek “Futu.re” zmienna Efuniego, który miał stwierdzić, że te same odcinki DNA które odpowiadały za starzenie się, miały też inną funkcję – odpowiadały za istnienie duszy, a ludzie przekodowali je i nikt nie wie, co wstawili zamiast niej. W swojej powieści Glukhovsky zadaje wiele, bardzo poważnych, trudnych pytań – “co czyni człowieka człowiekiem?”, “co tak naprawdę znaczy nieśmiertelność?”, “czym jest prawdziwa miłość?” (nieważne jak bardzo sztampowo by to nie brzmiało), “co sprawia, że się rozwijamy?” i wiele innych.

“Futu.re” ma też swoje wady. Przydługie opisy rozważań głównego bohatera czasami burzą akcję powieści i czytelnik chce po prostu wiedzieć, co wydarzy się dalej. Momentami można też odnieść wrażenie, że fragmenty dotyczące budowy i wyglądu świata, przyćmiewają samą fabułę, jednakże nie zdarza się to na tyle często, aby psuć przyjemność z czytania.

Podsumowując: “Futu.re” Glukhovskiego to ciężka, oryginalna antyutopia (co w tym przypadku zdarza się rzadko), która skłania do refleksji. Świat powieści jest niepokojący i brutalny, fabuła wciąga i budzi emocje, a bohaterowie rozwijają się w sposób wiarygodny. Książkę mogę polecić każdemu czytelnikowi, szukającemu ambitnej lektury. Na pewno nie jest to jednak dobra propozycja “na poprawę humoru”, czy relaksujący wieczór z lekką książką. 🙂

Ocena: 8.5/10



Kategorie:Książki, Sci-fi

Tagi: , , , ,

10 replies

  1. „Futu.re” jest cudowne. Zapoznałam się z nim już po całej trylogii „Metra” i naprawdę nie potrafiłam wyjść z podziwu jak autor mógł jednocześnie stworzyć coś tak innego, zachowując „swój styl” z poprzedniej historii: Glukhovsky chyba uwielbia plątaniny korytarzy, jakiś mrok czający się za rogiem. Faktycznie, rozmyślania bohatera potrafiły nieco nudzić, ale przy tak dobrze skonstruowanej historii to ma chyba najmniejsze znaczenie 😀
    W ogóle, wielkie brawa należą się dla tłumacza/tłumaczy tegoż autora, bo tekst nie jest tak „płytki”, jaki jest zwykle w przypadku tłumaczeń (głównie tych z angielskiego).

    Polubione przez 1 osoba

  2. „Futu.re” oczarowało mnie w zeszłym roku. Przyznaję, że dla tej książki zarwałam noc. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Zgadzam się, to dojrzała, porządna powieść, zresztą „Metro 2035” jest podobne w stylu i wymowie.

    Ale! Jeden błąd rzeczowy w recenzji – do Internatu oddawane są tylko dzieci „nielegalne” – jeśli rodzice zgłosili ciążę i zdecydowali się dobrowolnie na zastrzyk dla jednego z nich, to dziecko zostawało z tym drugim rodzicem.

    Lubię to

  4. Super, że przeczytałeś 🙂 Zdecydowanie nie jest to książka na poprawę humoru, a wręcz przeciwnie. Mnie mocno poruszyła i dała sporo do myślenia. Zawsze przykładam dużą wagę do bohaterów i tutaj się nie zawiodłam 🙂 Aczkolwiek przestała mi się już podobać wizja nieśmiertelności 😛

    Lubię to

    • Podobnie. Też mnie poruszyła i potrzebowałem małej przerwy przed następną lekturą. 🙂
      Bohaterowie fantastyczni, nie da się ukryć.
      Co do nieśmiertelności natomiast – wszystko zależy od tego, jak by się ją wykorzystało i czy faktycznie bez śmierci „popędzającej” nas do działania, trudno cokolwiek zrobić. 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: