„Żarna niebios” (Maja Lidia Kossakowska) – Recenzja

zarna-niebios-fantasmarium

Dosyć niedawno zorganizowaliśmy ze znajomymi wigilijkę połączoną z mikołajkami. Na prezent dostałem od kolegi “Żarna niebios” Mai Lidii Kossakowskiej, które już kilka razy wcześniej mi polecano. Obiecałem, że postaram się jak najszybciej je przeczytać i napisać recenzję. Dotrzymuję zatem słowa i zapraszam do lektury, przekonajmy się, czy faktycznie jest tak dobra, jak mówią oceny na fantastycznych portalach.

Nowym zwyczajem zacznijmy od zewnątrz. Mamy tutaj ładną, dobrze wpasowującą się w klimat książki okładkę, przedstawiającą upadłego anioła. Ciemne kolory, przybrudzone skrzydła, ślady rozkładu – może być ciekawie. Z tylnej okładki dowiemy się co nieco o fabule “Żarn niebios” oraz że należy ona do gatunku angel fantasy, z którym, muszę przyznać, nie mam zbyt wielkiego doświadczenia. Wygodny do czytania rozmiar tekstu, wspaniale wykonane ilustracje oraz dobry papier – od strony technicznej nie ma się czego przyczepić, pozostaje czytać. 🙂

“Żarna niebios” są w gruncie rzeczy zbiorem opowiadań, wprowadzających do uniwersum cyklu “Zastępów anielskich” Mai Lidii Kossakowskiej i momentami faktycznie ma się wrażenie, że jesteśmy świadkami przygotowań do czegoś większego. Dowiadujemy się, że Niebo i Piekło egzystują w stanie względnej równowagi, oddzielone od siebie Limbo – rodzaje ziemi niczyjej, po której swobodnie (ale niekoniecznie bezpiecznie) mogą poruszać się przedstawiciele obu stron wiecznego konfliktu. Opis zaświatów naprawdę robi wrażenie – duży plus.

Aniołowie jednakże nie są w tym świecie radosnymi, pulchnymi amorkami, z którymi często się ich utożsamia, a Głębianie (tak nazywani są mieszkańcy Otchłani) to nie żądne krwi bestie (przynajmniej nie wszyscy). I jedni, i drudzy są po prostu ludzcy – mają uczucia, słabości, ambicje etc. Nie mamy tutaj do czynienia z wyraźnym podziałem Niebo – Dobro, Piekło – Zło. Zachowując odpowiednie proporcje, porównałbym mieszkańców zaświatów Kossakowskiej, do tych ze świetnego komiksu (i doskonałego serialu) “Spawn” – po obu stronach znajdziemy bohaterów i potwory.

Skoro o bohaterach mowa, przyjrzyjmy się głównym aktorom których dane nam będzie poznać. Muszę przyznać, że najwięcej spodziewałem się, naturalnie, po takich postaciach jak archaniołowie Gabriel i Michał, czy też Lucyfer i ostatecznie byłem nieco zawiedziony. Po części pewnie dlatego, że  czekałem na coś w rodzaju wspaniałego Christophera Walkera i Viggo Mortensena z filmu “Armia Boga”, a po części dlatego, że w porównaniu z takimi osobowościami jak Ariel – anioł chcący zostać człowiekiem, Daimon Frey (mój faworyt) i Drago (członek elitarnej jednostki komando Szeol), po prostu bledną. Ci drudzy natomiast imponują i na pewno będę chciał dowiedzieć się, co dalej się z nimi stało.

Jeśli chodzi o same opowiadania, oprócz pierwszego – “Światło w tunelu” które po prostu nie przypadło mi do gustu, cała reszta trzyma wysoki poziom i pozwala nam dokładniej poznać uniwersum “Zastępów anielskich”.

Na szczególną uwagę zasługują na pewno “Dopuszczalne straty” (ze wspaniałym opisem Piłata), “Sól na pastwiskach niebieskich” (tutaj poznajemy Ariela, jedną z najciekawszych postaci), “Wieża zapałek” (świetna rozmowa Drago i Saturnina na łące) oraz “Beznogi tancerz” (tutaj tak naprawdę dowiadujemy się więcej o Daimonie Freyu). Pomimo iż “Gringo” nie do końca mi się podobał, to warto o nim wspomnieć nawet wyłącznie przez wzgląd na udział Komanda Szeol.

Przejdźmy na chwilę do wad “Żarn niebios”, bo takowe oczywiście posiadają. Uważam, że zdrabnianie imion bohaterów, którzy powinni być swoistymi badassami (Gabriel, Michał, Lucyfer, Belzebub) i nazywanie ich “Gabrysiem”, “Michasiem”, “Lampką” czy “Lepem”, psuje trochę doświadczenie z czytania (po kilkudziesięciu stronach udało mi się jednak przyzwyczaić). Ponadto w opowiadaniu “Zobaczyć czerwień”, Asmodeusz, znany ze swojego sprytu, daje się w śmiesznie prosty sposób przechytrzyć Lilith – według mnie nie pasowało to do jego postaci (ostatecznie można winę za to potknięcie zrzucić na to, że był wtedy zakochany, ale mimo wszystko).

Podsumowując: “Żarna niebios”  są bardzo dobrą, pełną ciekawych pomysłów książką. Przedstawia ona szereg postaci, za które chce się trzymać kciuki i poznać ich dalsze losy. Poziom opowiadań jest równy (poza małymi wyjątkami) i po prostu chce się czytać dalej. Pomimo kilku niewielkich wad, które opisałem w recenzji, na pewno warto sięgnąć po książkę “Żarna niebios” Mai Lidii Kossakowskiej (już zakupiłem kolejne tomy “Zastępów anielskich”).

Ocena: 7.5/10



Kategorie:Książki, Polska fantastyka

Tagi: , , ,

Zostaw komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: